Zostały trzy propozycje przebiegu linii wysokiego napięcia w Dąbrowie Chełmińskiej

Samorząd gminy wspólnie ze stowarzyszeniem Eko-Życie walczy o pomyślne zakończenie sprawy budowy napowietrznej linii wysokiego napięcia. W kwietniu odbyły się dwa spotkania robocze, które były wstępem do opracowania nowych koncepcji inwestycji. Przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych, wykonawcy tego przedsięwzięcia, chcą rozmawiać o nowych pomysłach. Na początku kwietnia w budynku Urzędu Gminy spotkali się przedstawiciele obu stron. W towarzystwie urbanistów z bydgoskiego magistratu (w mieście nad Brdą ma wychodzić kłopotliwy odcinek linii) omówiono nowe koncepcje.

– Jak się okazuje, to jest dopiero początek naszej drogi o przebieg słupów w gminie – mówi Jacek Klingier, prezes stowarzyszenia. – Najważniejsze, że przedstawiciele PSE chcą rozmawiać. Wcześniej mieliśmy wariant nie do zaakceptowania, teraz jest w pewnym stopniu zbieżny z naszym, ale wciąż godzi w interesy grupy, którą reprezentujemy.

Stronie samorządowej chodzi o ustalenie takiego przebiegu, aby w jak najmniejszym stopniu szkodził mieszkańcom. Wykonawca przyjął, że wystarczy, aby słupy powstały 70 metrów od budynków mieszkalnych na terenie gminy Dąbrowa Chełmińska. Dla mieszkańców takie odległości są nie do przyjęcia. Dlatego zgodnie ze społeczną i gminna wizją linia miałaby wychodzić w Bydgoszczy, przechodzić przez strefy graniczne gmin Osielsko i Dobrcz, a do Dąbrowy Chełmińskiej wchodzić lasem w pobliżu Wisły. Pod Janowem skręcałaby na południe. Do tego momentu pomysł jest praktycznie zbieżny z tym, co zaproponował wykonawca. Drogi rozchodzą się w pobliżu Wałdowa Królewskiego. PSE proponuje drogę w korytarzu starej linii (i tej ze studium wykonalności) w pobliżu Bolumina. Koncepcja gminno-obywatelska prowadzi jednak dalej na południe do granicy z gminą Zławieś Wielka i tam zakręca.

– W Polsce nie ma przepisów, dzięki którym moglibyśmy zweryfikować szkodliwy wpływ linii – dodaje Jacek Klingier. – Teraz czas na decyzje środowiskowe. Musimy uargumentować nasze racje.

Ostatecznie do raportu środowiskowego Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska trafiły trzy wersje: dwie wspomniane i pierwsza ze studium wykonalności. Na drugim z kwietniowych spotkań przepadł jeden z wariantów PSE (przez stosunkowo wąski pas lasu między Dąbrową Chełmińską a Boluminkiem) oraz pomysł przeprowadzenia inwestycji na terenie istniejącej linii 220 kV.

– Zejście na południe gminy nie znajdzie uzasadnienia – mówili wtedy przedstawiciele PSE. – Zbyt ingeruje w środowisko naturalne.

Stwierdzenie spotkało się z odpowiedzią drugiej strony.

– Czyli nie wycinać lasów kosztem budowy w okolicach domów? – kontrował Radosław Ciechacki, wójt gminy Dąbrowa Chełmińska.

Głos w tej sprawie zabrał także Włodzimierz Ciepły, dyrektor RDOŚ.

– Takie inwestycje były już realizowane nawet na obszarach Natura 2000 (tereny objęte specjalną ochroną – przyp. red.) – mówił. – Najważniejsze, aby udowodnić, że dana koncepcja nie zaszkodzi środowisku naturalnemu. Trzeba to zrobić uważnie, bo proces odwoławczy może związać ręce na długi czas.

Historia protestów przeciwko budowie linii wysokiego napięcia na terenie gminy sięga 2007 roku. Wtedy do prezesa PSE wpłynął pierwszy protest w związku z planami inwestycji.

Aktualizacja: Nadleśnictwo Toruń zgadza się na przebieg linii w wariancie 4B, jednak wymaga on korekty do istniejących dróg leśnych.