Złota Iga

Iga na co dzień trenuje w CWZS Zawisza Bydgoszcz. (fot. Łukasz Piecyk)

Takie porównanie to nie przypadek. Koronowianka w znacznym stopniu przyczyniła się do zdobycia złotego medalu sztafety 4x400m podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Belgradzie. W domu rodziny Baumgart panuje jednak spokój i przekonanie – najlepsze przed Igą!  
 
5 marca 2017r. W stolicy Serbii do przedostatniej konkurencji europejskiego czempionatu przygotowują się damskie sztafety 4×400 metrów. Wśród rozgrzewających się pań są także Polki.  

– Słuchaj Gosia (Hołub – przyp. red.), dobrze się czuje – zwraca się do swojej koleżanki Iga Baumgart. 
– To chyba dobrze?  
– No właśnie tak dobrze się czuje, że to chyba niedobrze.  

Kilkadziesiąt minut później okazało się jednak, że było dobrze. Nawet świetnie. Nasze reprezentantki w składzie Patrycja Wyciszkiewicz, Małgorzata Hołub, Iga Baumgart i Justyna Święty zdobyły złoty medal mistrzostw Europy, a przy okazji zapewniły Polsce drużynowe zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej. Bez wątpienia najważniejszym i przełomowym momentem biegu były okrążenia numer pięć i sześć, a na nich królowała mieszkanka Koronowa.  

Zgodnie z taktyką na ten bieg miałyśmy cały czas być tuż za plecami Brytyjek, a w razie możliwości wyprzedzić je na prostej – mówi Iga Baumgart. – Od początku czułam że biegnąca przede mną Mary Iheke nie pasuje mi. Po prostu było jakoś tak wolno, zupełnie nie moim rytmem. Uznałam więc, że czas wyprzedzić rywalkę i rozpocząć swoje bieganie. Kiedy tylko ją wyprzedziłam cała hala w Belgradzie zaczęła wiwatować, a mnie zaczęło to tak nieść iż mimo sporego zmęczenia dość swobodnie dotarłam do mety i przekazałam pałeczkę sztafetową Justynie, która utrzymała nas na prowadzeniu do końca. 

Nie tylko hala w stolicy Serbii, ale również cała Polska oglądająca przed telewizorami zmagania ożyła patrząc na to co robi nasza biegaczka. W tym gronie była także Iwona Baumgart – trenerka, ale przede wszystkim mama Igi.  

– Oglądając ten bieg sprzed telewizyjnego ekranu, słysząc emocjonujący komentarz pana Babiarza, nie myślałam o żadnych analizach. Byłam mamą Igi i byłam z tego niezwykle dumna – mówi. Dopiero po kilkukrotnym obejrzeniu powtórki, kiedy emocje opadły, przyszedł czas na obserwację od strony szkoleniowej. Jeżeli chodzi o sztafetę to zdecydowanie był to jej najlepszy bieg w karierze. Wierzę jednak, że tak jest dziś, a załóżmy za pół roku czy rok będzie już inaczej, ponieważ Igę stać na jeszcze lepsze rezultaty – zarówno w sztafecie jak i indywidualnie.  

Początek sezonu 2017 był dla zawodniczki z Koronowa wyborny. Iga nie tylko zdobyła złoto mistrzostw Europy, ale również wywalczyła indywidualnie brązowy medal Halowych Mistrzostw Polski.  

– Czuje że jestem w życiowej formie – twierdzi Iga Baumgart. Postaramy się z mamą zrobić wszystko, aby była ona przynajmniej taka sama podczas najważniejszych zawodów na otwartym stadionie. Mam jednak też nadzieję, że posiadam jeszcze rezerwy. Po biegu w Belgradzie otrzymałam mnóstwo wiadomości i telefonów z gratulacjami. To bardzo motywuje do dalszej pracy. Na razie wszystkie przygotowania przebiegają bez kontuzji, które w zeszłych latach często nie dawały mi spokoju, i odpukać, niech tak już pozostanie. Nie skupiam się jeszcze na konkretnych celach, jednak nie ukrywam, że na pewno będę próbowała ustanowić swój nowy rekord życiowy.  

Już 22 i 23 kwietnia czeka ją i koleżanki z kadry pierwsze prawdziwe wyzwanie na otwartym stadionie w 2017 roku – mistrzostwa świata sztafet na Bahamach. To wszystko sprawia, iż Iga spędzi czas Świąt Wielkanocnych z daleka od najbliższych.  

– Nie jest to łatwe dla matki, ale mogę powiedzieć że już zdążyłam się do tego przyzwyczaić – mówi Iwona Baumgart. – Dopóki Iga pozostanie czynnym sportowcem z szansami na uzyskiwanie dobrych wyników takie rzeczy jak obozy przygotowawcze czy też zawody muszą mieć priorytet. Po zakończeniu kariery myślę że będziemy miały dla siebie więcej czasu. Iga ma duże predyspozycje do pracy z dziećmi, więc myślę że w przyszłości na duet pedagogiczno-trenerski Baumgart&Baumgart są bardzo duże szanse (śmiech).  

Liczymy, że spod rąk trenerek wyjdzie wiele talentów które dadzą nam tyle samo radości co Iga w Belgradzie. Kto wie, być może następczynie znajdą się właśnie w Koronowie?