Zbigniew Man: Publiczność daje młodym siłę

Muzyka może zmotywować do życia i odbudować podupadłe w człowieku morale – twierdzi Zbigniew Man, nauczyciel Zespołu Szkół nr 1 oraz muzyk zespołu Roan, w rozmowie z Łukaszem Piecykiem.

Jak wpadł pan na pomysł, aby muzyką naprawiać osobowości?
Na co dzień pracuję jako informatyk. Podczas lekcji zauważyłem, że jednej z moich uczennic bardzo zależało na stworzeniu teledysku. Postanowiliśmy więc wspólnymi siłami stworzyć taki klip. W tym czasie poznałem także dwóch uczniów z tzw. trudnej młodzieży. Panowie napisali tekst piosenki, ja dodałem do tego muzykę i tak powstał hiphopowy teledysk. To był nasz pierwszy sukces.

Świadomość, że wysiłek się opłacił, jest bardzo ważna w takiej sytuacji?
Zdecydowanie tak. Młodzież gimnazjalna, z którą współpracuję po obowiązkowych lekcjach, moim kolegom i koleżankom sprawia kłopoty. Większość ma bardzo słabe oceny albo problemy w domu. Stereotypy często skreślają taką młodą osobę, która jest podłamana, traci w wiarę w swoje możliwości. Spotkaniami w studiu nagraniowym motywuję ich do życia i podejmowania wyzwań.

Na czym polegają te zajęcia?
Spotykamy się, aby wspólnie napisać tekst piosenki, analizować go, nagrać muzykę i posłuchać siebie. Muzykujemy, rozmawiamy o gatunkach i stylach. Komponujemy i tworzymy piosenki. Z gotowymi utworami prezentujemy się na szkolnych imprezach, a co roku moi podopieczni zdobywają nagrody na Festiwalu Solidarności. Publiczność, która docenia te wykonania, daje autorom niewiarygodną siłę. Dzięki temu uczniowie, którzy do tej pory nie wierzyli we własne siły, uświadamiają sobie, że praca się opłaciła. Stworzona i pielęgnowana rzecz została nagrodzona brawami. Gdy nauka nie dawała satysfakcji, muzyka pokazuje im, że wszystko można zmienić odrobiną wysiłku.

Zwykłe lekcje muzyki nie wystarczą?
One są z zasady źle skonstruowane. Program nauki zakłada poznanie polskich kompozytorów, szeregu dat czy gry na flecie. Treści nie są dostosowane do dzisiejszych czasów. Gdzie w tych podręcznikach muzyka ostatnich dekad? Gdy pytam młodzież o Czesława Niemena, to można się załamać, bo nikt nie ma pojęcia, kim on był. Rzadko kiedy gimnazjalista ma praktyczny kontakt z muzyką.

Z zespołem Roan odwiedził pan wiele krajów. Polska młodzież różni się od rówieśników w innych państwach?
Najlepiej poznałem Chiny. Tamtejsza młodzież jest nastawiona na osiągnięcia. Młodzi wiedzą, co chcą osiągnąć i kim chcą być. Rzadko kiedy w Polsce doświadczymy podobnej sytuacji. Niestety często w trakcie rozmowy o przyszłości, moi uczniowie milkną. Jedynie pojedyncze osoby są w stanie powiedzieć, jakie mają plan na siebie.

Zarówno w swojej pracy pedagoga, jak i działalności artystycznej, często porusza pan kwestię narkomanii. Polska młodzież ma problem z używkami?
Jeśli ktoś myśli, że w jego szkole nie ma narkotyków, to grubo się myli. Wkradają się one wszelkimi możliwymi sposobami. Niech za przykład posłuży sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy dwóch uczniów soleckiej zawodówki reanimowano po zażyciu kryształu. Gdy rozmawiam z podopiecznymi i wychowankami, pokazuję im niebezpieczeństwa płynące z zażywania nielegalnych substancji. Za przykład często podaję historię moich dwóch kolegów. Obaj zażywali narkotyki, obaj myśleli, że mogą góry przenosić. Obaj także zmarli w wieku trzydziestu kilku lat. Jeden przedawkował, a drugi wyskoczył przez okno. W tej kwestii mam stanowcze i niezmienne zdanie – narkotyki to zło i chcę, żeby uczniowie to wiedzieli, zanim pomyślą o tym jeszcze raz.

Fot. Daniel Kruczynski