Zawodniczki GKS Boxeo nie zwalniają tempa. Nazwisko Niedziela jest znane coraz szerzej

Nazwisko Niedziela w świecie polskiego pięściarstwa znane jest doskonale – członkowie tej rodziny stanowią trzon klubu GKS Boxeo Dąbrowa Chełmińska, jednej z najsilniejszych marek tego sportu w regionie. Między innymi dzięki ich sukcesom Dąbrowa może śmiało aspirować do miana stolicy boksu powiatu bydgoskiego. Alicja Niedziela to dwukrotna wicemistrzyni Polski, mistrzyni Śląska i wicemistrzyni okręgu kujawsko-pomorskiego, w grudniu zwyciężyła w rankingu Polskiego Związku Bokserskiego juniorek za rok 2013. Paweł Niedziela to wicemistrz Polski młodzików oraz mistrz okręgu kujawsko-pomorskiego. Najbardziej utytułowaną członkinią klanu jest Barbara, która ma nawet w dorobku walki w barwach reprezentacji kraju.

– Pierwsze moje wielkie osiągniecie to wicemistrzostwo Polski kadetek w kategorii 50 kg, w 2011 roku – wspomina Basia. – Za najważniejsze uważam jednak wicemistrzostwo Europy kadetek, zdobyte w 2012 roku we Władysławowie. Do tej listy należy też dodać m.in. II miejsce Pucharu Polski Kadetek (2011), mistrzostwo Polski kadetek w kategorii 52 kg (2012) i dwa tytuły mistrzowskie okręgu kujawsko-pomorskiego: w 2012 (kadetek 54 kg) i 2013 (juniorek 54 kg). Sukcesy zawodniczki zwróciły uwagę sztabu narodowej reprezentacji Polski w boksie. Sześciokrotnie Basia stawała na ringu w biało-czerwonych barwach, debiutując we wrześniu 2012 roku meczami z Ukrainą w Jastrzębiu.

Wygrywam dla najbliższych

Ostatnio z orłem na piersi walczyła w listopadzie ubiegłego roku, w meczach sparingowych z Irlandią. W obu spotkaniach rozegranych w Dublinie rywalką Basi była Lauren Hogan. Niestety, nie udało się pokonać irlandzkiej zawodniczki.

– Wiem, ze byłam dobrze przygotowana do walk w Irlandii – mówi. – Niczego mi nie brakowało, nie byłam gorsza. Te walki były do wygrania. Nie potrafiłam „wyczuć siebie”. Może dlatego, że brakowało mi rodziny, znajomych, trenerów, którzy zawsze są ze mną, wspierają mnie i wiedzą co powiedzieć.

Basia uważa, że to właśnie pomoc bliskich i przyjaciół pomogła jej przełamać tremę i brak wiary w swoje umiejętności, które towarzyszyły jej w początkach uprawiania sportu.

– Dopiero po jakimś czasie udało mi się zdać sobie sprawę, na czym polega walka: na ringu wszystko jest w moich rękach – opowiada. – Zrozumiałam to dzięki wsparciu najbliższych i moich trenerów z klubu. Kiedy walczę, wiem, że muszę wygrać – jak nie dla siebie, to dla nich.

70% serca

Swoją pełną zwycięstw przygodę ze sportem zaczynała dzięki koleżankom, które trenowały w GKS Boxeo. Pewnego dnia wraz z Alicją przyszły na trening i… tak już zostało. Nie miało dla niej znaczenia, że pięściarstwo uważane jest za sport typowo męski.

– Boks spodobał mi się, bo na ringu można załatwić pewne sprawy – żartuje. – W klubie jest wiele dziewcząt, ale jeśli nie było akurat zawodniczek do sparingu, to musiałam walczyć z chłopakami. Wiadomo, że chłopcy są silniejsi fizycznie, ale to pomaga i buduje moją formę oraz nastawienie psychiczne do następnych treningów.

Basia trenuje trzy razy w tygodniu, swój czas dzieląc między salą gimnastyczną a szkołą. Twierdzi, że dzięki rzetelnej pracy może stawiać sobie coraz wyższe cele – na razie jest to udział w mistrzostwach świata juniorek. Uważa, że jest dowodem na to, iż determinacja i wiara w swoje siły to najlepsza recepta na sukces.

– Zaczynając treningi byłam nikim, ale ciężką pracą, motywacją i charakterem mogłam wejść na upragniony szczyt – wyznaje. – Miałam momenty, że w siebie nie wierzyłam i chciałam przestać trenować, ale moi trenerzy potrafili przemówić mi do rozsądku. Sukces to w 70% wkładanie serca w to, co robisz i 30% umiejętności. Walka i wiara mają zajebistą moc! – przekonuje z uśmiechem.