Zawiadomił o fałszywym zdarzeniu, teraz trafił za kraty [KWP Bydgoszcz]

Fot. Łukasz Piecyk

Mieszkaniec Inowrocławia odpowie za fałszywe zgłoszenie związane z rozbojem. Według jego relacji obcy mu mężczyźni mieli pociąć go nożykiem na twarzy, przewrócić i bić po całym ciele. Jak się okazało, z ofiary szybko stał się podejrzanym.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek 23 października, około godziny 18:30. Wówczas policjanci z Białych Błot otrzymali informację o rozboju na jednej z ulic w miejscowości Ciele. Na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze.

– Tam zastali 40-latka, który twierdził, że został napadnięty i okradziony – informuje podkom. Przemysław Słomski z Zespołu Prasowego KWP Bydgoszcz. – Z jego relacji wynikało, że pracuje w branży budowlanej i chciał dojechać autem na spotkanie z klientem. W związku z tym, że nie mógł znaleźć ulicy, poprosił o pomoc dwóch przechodniów.

Osoby te, za przekazanie informacji, miały zażądać pieniędzy. 40-latek twierdził, że przekazał im pięć złotych. Jednak to było dla nich za mało. Mężczyźni mieli go pociąć nożykiem na twarzy, przewrócić i bić po całym ciele.

– W wyniku napadu stwierdził, że stracił etui, w którym znajdowały pieniądze w kwocie kilkuset złotych, dokumenty i karta bankomatowa – tłumaczy podkomisarz. – Mężczyzna przekazał policjantom rysopis sprawców. W trakcie rozmowy, mundurowi zauważyli, że na twarzy ma tylko powierzchowne zadrapania. Co więcej, wskazywana przez niego ulica, na której doszło do zdarzenia jest drogą gruntową i oprócz śladów po oponach aut, nie było widać żadnego innego śladu świadczącego o tym, że ktoś mógł na niej leżeć, czy też się na niej szamotać. Dodatkowo piasek był mokry, a jego ubranie czyste.

Na miejsce przyjechało pogotowie, które zabrało pokrzywdzonego do szpitala na badania. Tam też policjanci przyjęli od niego oficjalne zawiadomienie o popełnionym przestępstwie.

Niemniej jednak, policjanci nabierali co raz większych wątpliwości co do okoliczności złożonego zawiadomienia. Co więcej, mundurowi sprawdzili, że podana przez niego ulica, na którą miał dojechać, w ogóle w tej miejscowości nie istnieje.

W między czasie, śledczy z Białych Błot ustalili, kilka ważnych okoliczności na temat 40-latka. Następnego dnia wezwali go do komisariatu. Tam po wnikliwej rozmowie z „pokrzywdzonym” wszystko wyszło na jaw. Okazało się, że zgłoszony przez niego rozbój jest fikcją.

– Mężczyzna w ten sposób chciał usprawiedliwić wydane pieniądze, które należały do jego klienta – dodaje policjant. – Aby uwiarygodnić napad, obił się po całym ciele gumowym młotkiem do kostki brukowej i „porysował” się gałęziami po policzkach tak, by imitowały pocięcie nożem.

Policjanci na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego przedstawili mu zarzut zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie oraz składania fałszywych zeznań. Za te przestępstwa grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.