Zapowiadana budowa nowego ronda pozostaje cały czas w fazie planów

Dwa kilometry nowego asfaltu i dwieście metrów rozsypującej się drogi. Taki cały czas jest obraz podróży z lub do Trzcińca. A od zakończenia remontu drogi łączącej tę miejscowość z drogą wojewódzką nr 223 miną niedługo trzy lata. Od tego czasu mieszkańcy mogą bezpiecznie podróżować do miasta nie tylko samochodem. Obok drogi wybudowano również ścieżkę pieszo-rowerową. Szosa nie została jednak odnowiona w całości. Remont nie uwzględnił końcowego fragmentu przed skrzyżowaniem z trasą prowadzącą na bydgoskie Błonie. Tymczasem ten około 200-metrowy odcinek coraz bardziej niszczeje, szczególnie po okresie zimowym widać mnóstwo ubytków asfaltu.

Tuż po zakończeniu prac na drodze, wśród mieszkańców pojawiła się informacja, że planowane jest przeniesienie skrzyżowania „drogi trzcinieckiej” z drogą wojewódzką. Nowe rondo miało połączyć te dwie drogi z przedłużeniem bydgoskiej ulicy Pijarów, która prowadzi na osiedle Miedzyń. Minęło już jednak sporo czasu, a jakichkolwiek choćby przygotowań do budowy nie widać. Wszystko rozbija się o urzędniczą machinę biurokratyczną.

– Projekt nowego ronda turbinowego jest już gotowy – informuje Roman Meger, dyrektor Wydziału Dróg Starostwa. – Ma ono zgodnie z planem połączyć te trzy drogi w jedno bezpieczne skrzyżowanie Powiatu Bydgoskiego.

Rondo turbinowe jest bezpieczną formą skrzyżowania, gdzie każdy kierunek ma ściśle określony, bezkolizyjny tor ruchu. Nie wiadomo jednak kiedy ta inwestycja ma się rozpocząć.

– Procedurą przetargową zajmuje się Wydział Dróg Wojewódzkich – stwierdził Meger w rozmowie z „Poza Bydgoszcz”. Niestety nie udało nam się uzyskać informacji z Wydziału Dróg Wojewódzkich, jednak w dalszym ciągu będziemy monitorować tę sprawę.