Wyłowią nowych mistrzów?

Koronowianka Iga Baumgart bardzo mocno zaangażowała się w rozwój kolejnego pokolenia lekkoatletów. W bydgoskim BKS-ie trenerem jest jej mama, a ćwiczyć mogą tam już nawet sześciolatki.

Maluchy ćwiczą w Budowlanym Klubie Sportowym od ponad miesiąca. Założenie takiej grupy treningowej podyktowane było potrzebami mieszkańców. Rodzice sami zgłaszali się do olimpijki z powiatu bydgoskiego z pomysłem zapisania swoich pociech na zajęcia.

– W mojej grupie treningowej są starsi zawodnicy – mówi Iga Baumgart. – Są moimi kolegami z bieżni i sparingpartnerami, chociaż czasami są ode mnie młodsi i o dziesięć lat (śmiech). Zawsze coś podpowiem i staram się być przykładem, że ciężką pracą można osiągnąć sukces – nawet na arenie międzynarodowej.

Od niedawna jednak zawodniczka pochodząca z Koronowa poświęca uwagę najmłodszym adeptom „królowej sportu”.

– Pomagam mamie i innym trenerom w klubie w zajęciach z tymi brzdącami – uśmiecha się biegaczka na czterysta metrów, członkini reprezentacyjnej sztafety 4 × 400 metrów. – To daje mi wiele frajdy i pozytywnych emocji. Może po mamie mam geny trenerskie? Kto wie.

Grupa sześcio-, siedmio-, ośmio- czy dziewięciolatków ćwiczy w Bydgoszczy co wtorek.

– Na początku myśleliśmy, że aż tak małych dzieci nie będziemy przyjmowali – mówi Iga. – Życie wymusiło na nas elastyczność, bo wielu rodziców zgłasza coraz młodsze dzieciaki. Treningi są ogólnorozwojowe. W takim wieku nie może być mowy o specjalizacji. Ćwiczenia są przygotowywane tak, żeby wykonać podwaliny do sprintów, biegów długich, rzutów i skoków. Niczego nie pomijamy.

Do niedawna takie zajęcia prowadził głównie bydgoski Zawisza.

– Zdarza się, że osoby przenoszą swoje dzieci z tego klubu do nas – mówi Iga Baumgart. – Teraz trenuje u nas dwunastka najmłodszych lekkoatletów i nie chcielibyśmy, żeby ta grupa wyraźnie rosła. Stawiamy bowiem na indywidualizację treningu. Dlatego dzielimy się często na mniejsze podgrupy, żeby każdemu ćwiczącemu poświęcić jak najwięcej uwagi.

Czy w tak młodym wieku można już mówić o talencie i predyspozycjach?

– Zdecydowanie – mówi sprinterka. – Wyróżniające się dzieciaczki łatwo wyłowić. Nie jest jednak tak, że zamykamy się na inne. Ciężką pracą można naprawdę wiele

wytrenować. Jasne, że nie każdy może być mistrzem świata i ma do tego możliwości. Ale chodzi głównie o to, żeby pokonywać siebie i swoje ograniczenia.

Zawodniczka musi godzić swoją karierę seniorską z trenowaniem innych.

– Staram się poświęcać na to możliwie najwięcej czasu – mówi koronowianka. – Jasne, że na stałe jest tutaj moja mama i to na niej spoczywa główny ciężar treningów, ale ona to kocha i świetnie potrafi. W końcu trenuje także mnie i w zakończonym sezonie pobiłam swój rekord na czterysta metrów (śmiech).

Czy Iga chce w przyszłości iść w ślady mamy?

– Mam nadzieję, że przede mną jeszcze kilka lat startów i dobrych wyników – mówi zawodniczka. – Ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że o tym nie myślę. Teraz staram się zaszczepiać lekkoatletykę w umysłach innych osób, bo treningi, nawet ogólnorozwojowe, są doskonałą szkołą charakteru. Uczą sumienności, dyscypliny i doskonale wpływają na nasze zdrowie.

Do grupy treningowej BKS-u trafiają dzieci z całego regionu bydgoskiego. Są zawodnicy i zawodniczki z Kotomierza czy okolic Koronowa, skąd pochodzi Iga Baumgart. Przyjeżdżają też rodzice ze swoimi pociechami z przedmieść Bydgoszczy czy Fordonu.

Miejmy nadzieję, że już za parę lat będzie można wskazać kilku zawodników, którzy wyszli spod ręki mistrzyni i święcą triumfy na lekkoatletycznych arenach. Może oni też zostaną olimpijczykami lub będą reprezentowali nasz kraj na mistrzostwach świata?