Triathlon: sołtys Olimpina pilotował niewidomego sportowca. Wywalczyli brąz!

Sołtys Olimpina pilotował w zawodach triathlonowych 1/8 Ironmana niewidomego sportowca z Torunia (fot. nadesłane)

Największa obawa była przed pływaniem, ponieważ osoba niewidoma nie ma w wodzie orientacji. Pilota z osobą niepełnosprawną łączył tylko sznurek. To on był najważniejszy także podczas biegania. Samej jazdy tandemem na rowerze trzeba uczyć się tygodniami. Jednak dali radę – Zbigniew Wiśniewski oraz niewidomy Piotr Śliwiński z Torunia ukończyli wspólnie triathlon, stając na trzecim miejscu podium. 

Zrobić coś dla innych – tak rozpoczął się najdłuższy „życiowy” maraton Zbigniewa Wiśniewskiego. Dzięki Oli Tecław, kolarce wyczynowej startującej na paraolimpiadzie z osobami niewidomymi, poznał niespełna pięćdziesięcioletniego Piotra, mieszkańca Torunia – amatorskiego biegacza, pływaka, a także miłośnika jazdy rowerem. 

– Decyzja o wystartowaniu w triathlonie była spontaniczna – tłumaczy sołtys Olimpina. – Aby trenować, co kilka dni przyjeżdżałem do Piotra. I choć ten był pełen obaw przed startem, wspólnie przełamaliśmy strach. Także ten przed pływaniem, ponieważ osoba niewidoma w wodzie nie ma orientacji. Po konsultacji z instruktorem ustaliliśmy, że Piotr będzie płynął w moich nogach, by cały czas mógł odczuwać ich ruch. Bezpieczeństwo i kontrolę zapewniała nam linka, którą wspólnie się obwiązaliśmy. 

Kontynuacją triathlonu był wyścig rowerowy na tandemie. Panowie doskonale opanowali i zsynchronizowali swoje ruchy. Do mety dobiegli po 5,5-kilometrowym biegu, do którego przygotowywali się w lasach i parkach grodu Kopernika. Trzymając się wzajemnie sznura, pokonywali 7-, 8-kilometrowe dystanse.  

– Triathlon był dla mnie nowym doświadczeniem, ponieważ pierwszy raz brałem udział w tego typu zawodach – mówi Piotr Śliwiński. – Tak jak z rowerem miałem już w przeszłości do czynienia, ponieważ brałem udział w kolarstwie tandemowym, to biegu się bałem. Zbyszek mnie cały czas motywował i śmiało mogę powiedzieć, że spisał się na szóstkę. Teraz chcę się zmobilizować i rozpocząć przygodę z bieganiem. 

Jak wspomniał niewidomy sportowiec, powoli myślą już o kolejnych wspólnych treningach, aby w Toruniu wziąć udział w półmaratonie.  

– Kiedy trenuję z Piotrem, nagle pojmuję, że nic mnie nie boli – dodaje Zbigniew Wiśniewski. – Wspólnie wywalczyliśmy brązowy medal – on jako zawodnik, ja jako jego pilot. Mamy już w planach kolejne wspólne starty, m.in. Półmaraton Św. Mikołajów w Toruniu czy wyprawę na rowerową pielgrzymkę z Gdańska do Częstochowy. 

Jak podkreśla sportowiec, choć osoby niewidome mają ogromne chęci i potrzebę udziału w życiu sportowym, mają ograniczone możliwości z racji braku osób chętnych do ich pilotowania. Chęć pomocy innym w tę właśnie stronę pokierowała multitriathlonistę. 

– Swoją przygodę ze sportem rozpocząłem już w młodości, a wróciłem do niej po czterdziestce – tłumaczy sołtys Olimpina. – Biegałem w wielu maratonach i międzynarodowych zawodach. W pewnym momencie jednak postanowiłem w tym wszystkim znaleźć cel nadrzędny – pomoc innym. I tak właśnie w 2010 r. zorganizowałem wspólnie z przyjaciółmi spotkanie z osobami niepełnosprawnymi, by zaprezentować im pojazd handbike, czyli rower poruszany siłą rąk. Jednym z podopiecznych był obecny paraolimpijczyk Krystian Giera, u którego miłość do sportu rozpalona została dzięki dyrektorowi Rowerowej Brzozy. 

Piloci rozpalają iskry, ale to osoby niepełnosprawne muszą chcieć utrzymać ten ogień. Zarówno dla jednych, jak i drugich sportowa rywalizacja jest wielką szkołą życia. Zaangażowanie we wspólne treningi pozwala wielu niepełnosprawnym wyzbyć się wstydu.
– Triathlon z Piotrem wiele mnie nauczył – podkreśla Zbigniew Wiśniewski. – Podczas organizacji kolejnych imprez sportowych będę szczególnie motywował innych niepełnosprawnych do udziału oraz zachęcał pilotów do ich prowadzenia. Na dzień dzisiejszy moim największym marzeniem jest zdobycie środków finansowych na zakup dla Piotra bieżni, aby mógł codziennie trenować w bezpieczny sposób w domu. Po cichu szukam już sponsorów.  

Niewidomy mieszkaniec Torunia na co dzień wspierany jest w swoich działaniach przez kochającą żonę i dwójkę dzieci. Trofeum za zdobycie trzeciego miejsca w triathlonie stoi w najważniejszym miejscu w domu.  

– Przy każdym spotkaniu z Piotrem zachwyca mnie jego podejście do codzienności – podsumowuje włodarz Olimpina. – Ostatni raz zapytał, czy widziałem gdzieś jego żonę. Odpowiedziałem „tak”. A on na to: a widzisz, a ja jej nie widziałem. Wielki dystans do siebie i chęć pokonywania swoich słabości to działanie, które prowadzić będzie Piotra najpiękniejszą ścieżką jego życia.

O Piotrze Śliwińskim przeczytacie również na TylkoTorun.pl