Tragedia na UTP. Rodzice 19-latka przekazali jego narządy

Paweł Garachow był drugą ofiarą studenckiej zabawy UTP Start Party w Bydgoszczy. Dwumetrowy chłopak, ważący sto kilo, nie miał szans z napierającym tłumem. Lekarze, mimo długiej walki o jego życie, nie zdołali go uratować.

– Miał zmiażdżoną całą klatkę piersiową i połamane żebra – mówi z żalem Ewa Garachowa, mama 19-latka. – Był typem sportowca – potężnym chłopakiem. A nie miał szans z tłumem… Po prostu go zdeptali.

Na miejscu zginęła Paulina Tomasik, spod Bydgoszczy . Dwie pozostałe osoby, w tym Paweł, walczyły o życie w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy. W sobotę, o godzinie 16.00 chłopak walkę tę przegrał.

– Paweł, mimo reanimacji prowadzonej na miejscu zdarzenia, nie oddychał. Od tego zrobił mu się potężny obrzęk mózgu – mówi z wielkim żalem mama chłopaka. – Przez cały czas czuwaliśmy przy nim w szpitalu. A jeszcze we wtorek był w domu. W środę pojechał na tę właśnie imprezę…

Wydarzenie, na którym pojawiło się ponad 1200 osób, zorganizowane zostało w budynkach UTP w nocy z 14 na 15 października. Zabawa, mimo, że biletowana, nie została zgłoszona służbom mundurowym, pogotowaniu, ani urzędom.

Studenci bawili się na dwóch salach połączonych wąskim łącznikiem. To właśnie tam wybuchła panika. Z braku powietrza zaczęto wybijać szyby, tłum próbował wydostać się jak najszybciej na zewnątrz. Ludzie zaczęli się tratować, upadając jedni na drugich. Paulina Tomasik, 24-letnia studentka, zginęła na miejscu, piętnaście innych osób trafiło do szpitala. Informacje o drugiej ofierze obiegły Polskę w sobotę.

– Ta impreza była źle zorganizowana – komentuje trzęsącym głosem Ewa Garachow. – Nie miała prawa się odbyć.

Garachowie od zawsze prowadzą niewielki sklep warzywny w Toruniu. Paweł był ich najmłodszym synem. Uczył się dobrze, uwielbiał matematykę. W maju zdał egzamin dojrzałości. Miał wielkie marzenie – chciał budować piękne domy. Od października zaczął studia na UTP w Bydgoszczy. W akademiku miał mieszkać tylko miesiąc. Przed sobą miał całe życie.

Po tragicznych wydarzeniach na uniwersytecie bydgoska prokuratura wszczęła śledztwo. Zawieszony został prorektor ds. studenckich – Janusz Prusiński. Gdyby impreza otrzęsinowa została zgłoszona, miejsce zabawy zostałoby sprawdzone przez specjalistów. Tak się jednak nie stało. Nikt nie ma wątpliwości, że takiego pozwolenia organizatorzy by nie otrzymali. Niedopatrzenie zabrało życie dwojgu młodym ludziom.

Państwo Garachowie, mimo wielkiego bólu po stracie syna, jego organy postanowili przekazać do przeszczepu. Pawła nikt im już nie zwróci, a swoją decyzją mogli podarować komuś drugie życie.