Tak wyglądają święta w Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Nieletnich w Koronowie

Fot. Łukasz Piecyk

Dziewczyny trafiają tu za pobicia, kradzieże, a także znieważenia – nie tylko policjantów, ale również nauczycieli, kuratorów czy wychowawców. Zakład stał się ich domem. Część z nich opuści go na święta. Dziewczyny, które zostaną, opłatkiem podzielą się za zamkniętymi drzwiami.

Zdecydowana większość nastolatek, które przebywają w Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Nieletnich w Koronowie, świąt wcześniej nie miała. Najczęściej czas ten spędzały ze znajomymi, bez potrzeby odczuwania rodzinnej atmosfery. Tę jednak tym dziewczętom, które zostaną, zapewnić się starają dyrektor placówki oraz opiekunowie.

– Ponad trzy czwarte kobiet otrzymało zgodę na świąteczny urlop – mówi dyrektor Maciej Leciejewski. – W tym roku zostanie z nami czternaście osób, które nie mogą opuścić zakładu, ponieważ toczą się wobec nich postępowania sądowe. Mogłyby więc nie wrócić do placówki lub istniałaby obawa o mataczenie w sprawie.

Za murami kilka dni przed świętami pojawia się choinka. Pod nią zaś w wigilijną noc prezenty, które przynosi Święty Mikołaj. Do stołu zasiądą w udekorowanej stołówce. Przedtem jednak dziewczyny, dyrektor, strażniczki i opiekunowie wezmą udział w mszy świętej prowadzonej przez księdza wikarego. Jest jak w domu. Puste sale wypełniają się muzyką – ze specjalnie wydrukowanych śpiewników wspólnie śpiewają kolędy. Kierownik internatu zaś przygrywa na gitarze.

– Wszystko to trwa około półtorej godziny – dodaje dyrektor. – W tym roku pod choinką dziewczyny znajdą szlafroki, słodycze i owoce. Około 18.30 pójdą na świąteczno-wigilijne zajęcia w grupach. Są to luźne zajęcia, w których trakcie będą grać, rozmawiać czy oglądać świąteczne filmy.

Maciej Leciejewski na Wigilii jest z podopiecznymi każdego roku. I jak zaznacza, udało mu się podzielić tak wieczór, by móc spędzić go z rodziną, jak i dać namiastkę rodzinnego ciepła innym.

– Moja wieczerza rozpoczyna się o godz. 21 – tłumaczy. – W zakładzie w ten dzień jestem od rana. Nigdy z tego powodu nie miałem wyrzutów. Nie wyobrażam sobie, aby kogokolwiek zostawić samego w Wigilię. Czuję więc, że moja obecność w zakładzie jest tym dziewczynom potrzebna.

Wigilijna kolacja to także symboliczne przełamanie się opłatkiem. Czego życzy się w takim miejscu jak Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich? Na pierwszym miejscu: jak najkrótszego pobytu.

– Jest to wymowne, ponieważ oznacza poprawę zachowania u dziewcząt – tłumaczy dyrektor. – I przede wszystkim spełnienia marzeń, odbudowania relacji z rodzicami. Często to się dzieje.

W święta Bożego Narodzenia do placówki przyjeżdżają także rodzice nastolatek. Ich wizyty trwają zazwyczaj trzy-cztery rodziny. Odwiedziny odbywają się w każdą niedzielę i święta, w wyznaczonych godzinach. Jest możliwość wspólnego wypicia kawy i przekazania drobnych upominków.

– Dwa kolejne dni dziewczyny będą miały maksymalnie wypełnione – dodaje Maciej Leciejewski. – Nie mogą mieć za dużo czasu wolnego, ponieważ się wtedy nudzą, a do głowy przychodzą im różne pomysły. Na zajęciach poćwiczą zumbę, sambę i zapewnione zostanie im wiele innych atrakcji. Chcę, by ten bożonarodzeniowy czas zapamiętały inaczej niż pozostałe dni w roku. Oczywiście nie są to zajęcia przymusowe.

W ubiegłym roku, w pierwszy dzień świąt, dziewczyny gościły nietypowych gości – dzieci z Domu Dziecka. Wcześniej zaś podopiecznych jednego z okolicznych Domów Pomocy Społecznej.

– Przyglądaliśmy się, jak doskonale opiekowały się tymi dziećmi – podsumowuje dyrektor. – Wiem, że są to naprawdę wspaniałe dziewczyny, a każda ma w sobie choć odrobinę ciepła. Tylko się w swoim życiu trochę pogubiły. Ale u wielu widać duże zmiany. Może te dalsze przyjdą wraz z nadchodzącymi świętami?