Sołtys Łochowic od 15 lat zbiera ciągniki

Na odwiedzających sołtysa w Łochowicach czeka niecodzienny widok. Od piętnastu lat w przydomowym ogrodzie znajduje się tam skansen pełen zabytkowych pojazdów i urządzeń do prac polowych.

– Dorastałem wśród starych maszyn – wspomina Jacek Grzywacz. – Od dziecka co roku jeździłem do Świerzenka, niewielkiej wsi koło Miastka, do dziadka, gdzie razem z tatą pomagaliśmy mu w pracy. Dziadek miał stary kombajn Vistula i jako mały chłopak wiązałem worki, które się nim przewoziło, a tata wsiadał na Ursusa C25 i kosił pole. Od tamtych czasów został mi sentyment do maszyn rolniczych.

Zanim jednak zaczął je kolekcjonować, pochłonęła go inna pasja. Przez długi czas zbierał stare radia, z których do dziś część jest jeszcze sprawna. Przez jego garaż przewinęło się też wiele motocykli: M-72, kilka Junaków, DKW 200, Jawa, C2 i jeszcze kilka modeli, których mieszkaniec Łochowic nigdy nie miał czasu wyremontować. Zainteresowanie ciągnikami wróciło dopiero po latach.

– Mniej więcej piętnaście lat temu odwiedził mnie kolega, który miał pięknego Ursusa C451. Tak mi się spodobał, że zapytałem go, czy by mi go nie sprzedał. Odpowiedział, że nie, ale może mi oddać za darmo wrak takiego samego ciągnika. Warunek był taki, że muszę go samemu złożyć, a nie miał on kół, zbiornika, przedniej belki i wielu innych elementów. W ciągu dwóch tygodni zdobyłem jednak wszystkie części, przetransportowaliśmy wrak do mnie i zacząłem przy nim grzebać. Strasznie się przy tym męczyłem, ale od tego momentu przestałem interesować się motocyklami, a zacząłem ciągnikami.

Sołtys zaczął sprowadzać do siebie i remontować kolejne maszyny. W 2002 roku razem z kolegami z regionu zawiązał Klub Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych „Traktor i Maszyna”. Dziś należy do niego blisko 200 członków posiadających łącznie przeszło 1000 ciągników. Swoją bazę klub ma w Wilkowicach i to tam odbywa się największy zjazd tych pojazdów w naszym kraju. Co roku w imprezie udział bierze przeszło dwieście maszyn.

– Ile ja ich mam? Nie wiem – śmieje się Jacek Grzywacz. – Jakbym dokładnie policzył, to bym się pewnie złapał za głowę. Na pewno mam ponad sto maszyn, w tym dwadzieścia traktorów.

Wśród nich znajdziemy prawdziwe perełki. Za najpiękniejszy ciągnik w swojej kolekcji właściciel skansenu uważa Zetora 25. W 2006 roku składał go pospiesznie, by zdążyć pokazać go na targach rolniczych w Minikowie. Nie zdążył jednak przed wystawą zainstalować instalacji elektrycznej i maszynę trzeba było uruchomić na pych. Pomimo tego tak spodobał się komisji, że został wytypowany do reprezentowania naszego regionu na podobnej wystawie w Niemczech.

Kolekcję maszyn Jacka Grzywacza mieli okazję oglądać już przedstawiciele wielu państw. Poza skansenem zobaczyć je można na kilkunastu imprezach rocznie. Od kilku lat w Łochowicach odbywają się „Spotkania Pojazdów Zabytkowych u Sołtysa”, stare maszyny regularnie pojawiają się także na festynach w Myślęcinku, Brodnicy czy Golubiu-Dobrzyniu, a w zeszłym roku sołtys wraz z czterema kolegami z gminy Białe Błota reprezentował nasz region na zlocie z okazji urodzin zakładów Ursusa w Warszawie.

– Najbardziej przywiązany jestem do Ursusa 25. Składałem go z kilku ciągników. Kupiłem tył koło Wąbrzeźna, działający silnik znalazłem w Lwówku Śląskim, a maskę sprowadziłem spod Środy Wielkopolskiej. Koła i przód też trzeba było wymienić, a lampy, pulpit i kierownicę zamówiłem przez internet. Za oryginalnym zegarem rozglądałem się przez kilka lat – wymienia sołtys.

Pod wiatą w Łochowicach na swoją kolej czeka też Ursus C45. Jacek Grzywacz śmieje się, że ten traktor sobie jeszcze długo poczeka, bo ma pilniejsze sprawy. W pierwszej kolejności chce sprowadzić do kraju duński ciągnik Bukh Juno. To rarytas wśród traktorów, na całym świecie znaleźć można zaledwie 650 egzemplarzy tego modelu.