„Skarbie, jestem ze swoim panem”. Rozmawiamy z tirówkami spod Bydgoszczy

Półnagie stoją przy drodze. Za pieniądze zrobią wszystko. Ich miejsce pracy, pobocze drogi krajowej nr 10, przykuwa ostatnio coraz więcej uwagi. To z powodu fotografii, na której ubrana w policyjny mundur prostytutka siedzi za kierownicą radiowozu. Podejrzany o jego udostępnienie i odbycie stosunku z „tirówką” policjant został zawieszony w czynnościach służbowych. Lubiła seks. Nie bardziej niż większość ludzi. Jednak w połączeniu z wciągniętą amfetaminą, nie mogła bez niego żyć. Rodzice Natalii robili, co mogli, aby przestała brać. Odcinali dopływ pieniędzy, ona zaczęła kraść. Zamknęli ją w pokoju. Gdy otworzyli, uciekła i już nie wróciła.

– Normalnej pracy nawet nie szukałam – mówi Natalia, która jest prostytutką od pięciu lat. – Łatwiej było dawać dupy. Kiedyś była z tego lepsza kasa, ale nie narzekam.

Na proszek starczy
Po odliczeniu doli dla alfonsa, stale obserwującego ją z granatowego mercedesa, zostaje jej jednak na działkę białego proszku. Mówi, że nikt jej do tego nie zmusza. Natalia ma szerokie źrenice i pokruszone zęby od szczękościsków – to skutek uboczny zażywania amfetaminy.

Pracuje pieczołowicie. Ubrana w erotyczną bieliznę, odsłania swoje opalone ciało zdobione tatuażami-tribalami na plecach i udzie. W perwersyjny sposób liże loda. To jej sposób na ściągnięcie klientów.

– Stoję od jedenastej do siódmej wieczorem – dwudziestopięcioletnia kobieta opisuje swój zwyczajny dzień. – W zimie tańczę w klubie. Dostaję mniej niż latem, ale zawsze coś, nie?

Gdyby któryś z kochanków był agresywny, ma przy sobie paralizator. Jednak „opiekun” z mercedesa uważnie pilnuje swojego biznesu. Natalia się nie boi. Być może dlatego, że jest naćpana.

W stroju policjantki
Prostytutka stojąca na krajowej „dziesiątce” za Solcem Kujawskim bez wahania mówi o swoich klientach. Nie miewa problemów z uzyskaniem opłaty za usługę.

– Zdarzali się policjanci. Dziewczyny, która była na zdjęciu w mundurze, nie znam – mówi Natalia.

Podejrzenia, co do korzystania z usług prostytutek przez bydgoską „drogówkę”, nasuwa zdjęcie opublikowane 17 czerwca przez „Gazetę Wyborczą”. Przedstawia ono jedną z „tirówek”, pozującą do zdjęcia w mundurze policyjnym. Siedziała za kierownicą radiowozu. Komendant wojewódzki podjął już w tej sprawie działania dyscyplinarne.

– Postępowanie wyjaśniające w sprawie udostępnienia przez jednego z policjantów bydgoskiej „drogówki” munduru i radiowozu prostytutce, a także skorzystania z jej usług, jest cały czas w toku – mówi Maciej Daszkiewicz z Zespołu Prasowego KMP w Bydgoszczy. – Na bazie dotychczasowych ustaleń pojawiły się przesłanki, aby wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec wspomnianego policjanta. W najgorszym przypadku grozi mu usunięcie z szeregów mundurowych – uzupełnia.

Jedna z prostytutek stojących między obwodnicą bydgoską drogi krajowej nr 10 a wsią Makowiska, znała dziewczynę z wyżej wspomnianego zdjęcia. Koleżanka zdążyła się jej pochwalić nietypową fotografią.

– To zdjęcie nie jest żadnym fotomontażem. Jest prawdziwe – przekonuje Klaudia, prostytutka z Bydgoszczy. Świadczy usługi seksualne od trzech lat. – My tu wszystkie się znamy.

Klaudia, choć pracuje na własną rękę, nie obawia się swoich klientów. Przy „dziesiątce” pracuje od maja do sierpnia. Przez resztę miesięcy w roku jest na telefon. Za pieniądze oddaje swoje ciało w mieszkaniach.

– Zaczęłam to robić ze względu na wysokie zarobki – przekonuje dwudziestosiedmioletnia Klaudia. – Bardzo lubię seks, a jak mają mi za niego płacić takie pieniądze, to żyć nie umierać.

Zarzuca długimi farbowanymi na czarno włosami. Ma na sobie krótkie spodenki odsłaniające pośladki. Kwiecisty tatuaż pokrywa cały jej brzuch. Wydaje się być szczęśliwa…

Pan obserwuje i czuwa
Nie wszystkie chcą rozmawiać. Te starsze – świadome, co alfonsi robią z nieposłusznymi dziewczynami – siedzą cicho.

– Nie mogę nic powiedzieć – mówi nam prostytutka wiekiem pod czterdziestkę, ubrana równie lubieżnie jak jej młodsze koleżanki. – Skarbie, jestem ze swoim panem – ucina szybko. Po chwili zajeżdża i trąbi na nas srebrne audi.

* * *
Jarosław Z. starał się jak mógł, ale nie radził sobie z wychowywaniem osiemnastoletniej córki Eweliny. Uciekała z domu raz po raz. Myślał, że kradła. Gdy w piątkowe popołudnie wracał z pracy w Bydgoszczy do Torunia, jak zwykle mijał półnagie prostytutki. Jedna z nich była zatrważająco młoda. Pomachała do niego, a gdy ich spojrzenia się spotkały oboje pobledli…