Pod Koronowem grasuje podpalacz?

Zaczęło się od pożaru zrębu w Krówce, który 8 września strawił ponad pół hektara. Tydzień później kolejny zrąb, tym razem w Ługowie zamienił się w pożarzysko. Między oboma zdarzeniami na pobliskim polu w Samociążku ogień strawił parę snopków zebranego zboża. Wśród mieszkańców gminy Koronowo panuje przekonanie, że lasom zagraża człowiek lub grupa ludzi nastawionych destrukcyjnie do przyrody. Tutejsza jednostka Lasów Państwowych dementuje plotki, twierdząc, że źródłem incydentów mogło być nieumyślne zaprószenie.

W Nadleśnictwie Różanna pożary zdarzają się bardzo rzadko – średnio raz w roku. Tym bardziej dziwi fakt powtarzających się zdarzeń o wspólnym mianowniku. Zarówno na terenie Krówki jak i w Ługowie ogniem zajął się zrąb. O ile drugi z pożarów służbom udało się ujarzmić niemal natychmiast, ten z 8 września zaliczyć można już do niebezpiecznych.

– Straty w Krówce szacujemy na około 3000 zł, dlatego że pożar powstał na zrębie, czyli powierzchni pozbawionej już drzewostanu i tylko fragmentem doszedł do uprawy leśnej, gdzie rosły małe sosny – wyjaśnia Janusz Flies z Nadleśnictwa Różanna. To w jego obrębie doszło do zdarzenia. – Teren będzie trzeba od nowa przygotować do posadzenia. Całkowita powierzchnia pożarzyska wyniosła 60 arów.

3-metrowy słup ognia

Niesprzyjające warunki pogodowe i specyfika miejsca utrudniały służbom opanowanie pożaru. Nie pomógł nawet natychmiastowy wyjazd do gaszenia zaraz po zauważeniu dymu przez kamerę. Ogień szybko się rozprzestrzeniał na powierzchni zaścielonej suchymi odpadami zrębowymi – gałęziami i czubami sosny. Akcja gaśnicza trwała przeszło 4 godziny.

– Uczestniczyło w niej 7 jednostek OSP, jedna jednostka z nadleśnictwa, jego pracownicy plus osoby postronne – wylicza Janusz Flies. – Z powietrza wsparły nas 2 samoloty patrolowo-gaśnicze. Pierwszy wykonał dwa zrzuty wody, drugi interweniował już tylko raz. Słup ognia momentami sięgał nawet 3 metrów.

Gdy już powoli zacierała się pamięć o pożarze w Krówce, 15 września zdarzył się kolejny – w Ługowie – tym razem znacznie bliżej drogi publicznej. Warunki pogodowe sprawiły, że dym szybko wyszedł ponad koronę drzew. Spaliły się 3 ary zrębu, bez żadnych wymiernych strat.

– Można powiedzieć, że to zdarzenie opanowaliśmy koncertowo. Ogień zdusiliśmy w zarodku – kwituje Janusz Flies.

Gorejące snopki Windows 10 Professional Key Nein ich besaß schon immer einen Windows 7 Profesdional Key. Ich meinte ich habe zum Release Windows 10 Pro mit der „Upgrade”-Funktion installiert

Podobny charakter obu miejsc nasuwa podejrzenia, że teren mógł zostać świadomie podpalony przez człowieka. Pracownicy Nadleśnictwa Różanna pozostają w tej kwestii ostrożni. Unikają przedwczesnych osądów.

– Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że oba przypadki były wynikiem posługiwania się ogniem przez jakieś osoby przebywające na terenach leśnych – słyszymy od Janusza Fliesa. – Rzadko zdarza się, żeby ogień zaprószył się sam, z przyczyn kompletnie naturalnych, czyli np. od szkła pozostawionego w lesie. Faktycznie, podobieństwo obu tych miejsc jest zastanawiające, ale z doświadczeń sąsiednich jednostek wiemy, że do podpaleń dochodziło znacznie bliżej siebie. Jeśli rzeczywiście się wydarzają, sprawcami bywają często dzieci albo osoby niezrównoważone psychicznie, co zwykle oznacza, że i mało mobilne.

Krówkę i Ługowo dzieli ponad 20 km, jednak kilka dni przed zdarzeniem w Ługowie, mieszkańcy pobliskiego Samociążka zgłosili inny pożar…

– Byłam wtedy na urlopie poza domem, ale po powrocie dowiedziałam się, że paliły się snopki zboża na polu bardzo blisko późniejszego pożaru w Ługowie – opowiada Edyta Stankiewicz, sołtys Samociążka. – Interweniowało OSP z Koronowa. Ludzie zaczynają się zastanawiać, czy po gminie nie grasuje przypadkiem podpalacz…

Nadleśnictwo Różanna, w związku z incydentami w Krówce i Ługowie, oficjalnie podało nieznaną przyczynę podpalenia. Śledztwem w tej sprawie zajmują się policjanci z komisariatu w Koronowie.