Michał Kubiak: Nie boję się rywalizacji z nikim

O Toruniu, aktualnej formie, przeciwnikach na Memoriale oraz Wilfredo Leonie z kapitanem polskiej reprezentacji w siatkówce mężczyzn – Michałem Kubiakiem – rozmawiał Karol Żebrowski

To nie jest Pana pierwsze spotkanie z Toruniem?

Rzeczywiście, jednak w tym mieście jeszcze nie grałem, gdyż mimo niedalekiej odległości należałem do innego województwa. Do Torunia przyjeżdżałem z wycieczkami szkolnymi. Bardzo mi się podoba to miasto, szczególnie starówka. Kiedy chodziłem do szkoły pobyt tutaj był wielkim wydarzeniem. Został pewien sentyment.

Miasto cały czas rozbudowuje się, i pewnie po raz pierwszy ma Pan okazję podziwiać Arenę Toruń. Jakie są Pana wrażenia?

Tak, jestem tutaj po raz pierwszy. Mogę tylko powiedzieć, że graliśmy już w tylu halach na świecie, że nie robi nam to większej różnicy. Zdajemy sobie sprawę, że hala jest przystosowana bardziej do sportów lekkoatletycznych jednak bardzo się cieszymy, że możemy tutaj być i mamy nadzieję dać kibicom dużo radości.

Trener Antiga wspominał na konferencji, że Wasza forma nie jest w tej chwili najwyższa.

Głównym celem na ten sezon jest kwalifikacja olimpijska na Pucharze Świata w Japonii. Memoriał ma nam pomóc w coraz lepszym rozumieniu się na boisku. Z każdym dniem powinno to wyglądać lepiej, a szczyt formy powinien przyjść dopiero na turnieju w Azji.

Iran, Francja, Japonia. Który z przeciwników zdaje się być najgroźniejszy?

Myślę, że każdy z tych zespołów będzie trudny do pokonania ze względu na różnorodność gry. Z Japończykami nie graliśmy od… bodajże 2011 roku, o ile dobrze pamiętam. Azjatycka siatkówka ma swój styl i często sprawia kłopoty europejskim drużynom. Znamy siłę Iranu i Francji, mierzyliśmy się z nimi ostatnio i zdajemy sobie sprawę, że nie można nikogo zlekceważyć i z każdym trzeba grać na maksa.

Patrząc na ostatnie wyniki, największym zagrożeniem w triumfie na Memoriale powinna być druga drużyna z Europy czyli Francja. W półfinale Ligi Światowej przegraliście z nimi 2:3. Czy teraz będziecie specjalnie mobilizować się na ten mecz i traktować spotkanie w kategorii „rewanżu”?

Nie sądzę. Jeżeli byśmy przegrali 0:3 wtedy wola zrewanżowania się jest większa. W tamtym meczu mieliśmy swoje szansę, aby wygrać te spotkanie. Wiemy, co zrobiliśmy źle i teraz chcemy wyciągnąć odpowiednie wnioski, które będą prowadzić do tego, iż takich wyrównanych spotkań nie będziemy już przegrywać.

Mimo powrotu do kadry na Memoriał Karola Kłosa to Pan pozostał kapitanem reprezentacji. Nie sądzę, aby to zepsuło atmosferę, ale…

Między nami nie ma żadnego problemu. Ta decyzja nie jest podjęta ani przeze mnie, ani przez Karola, tylko przez trenerów. Nikt z nas nie ma powodów, aby denerwować się z tego powodu. Najważniejsze jest dobro drużyny.

Jak będzie w takim razie wyglądać sytuacja na Pucharze Świata w Japonii?

Z tego co rozmawialiśmy z trenerem to ja pozostanę kapitanem do końca sezonu reprezentacyjnego. Będę się starał wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej.

Nie może także zabraknąć pytania o temat, który w ostatnich miesiącach elektryzował całą siatkarską Polskę: Leon. Jakie jest Pana zdanie odnośnie jego występów dla naszej reprezentacji?

Widzę tutaj dwie strony medalu. Jestem z jednej strony na tak, z drugiej na nie. Nie mam wątpliwości co do tego, że jest to świetny zawodnik i jeżeli jest poważny w tym co mówi o Polsce to nie widzę przeszkód, aby pomagał nam. Z drugiej strony, takie „dobieranie” zawodników może zniechęcać młodzież, która trenuje i musi przejść wszystkie szczeble, aby w reprezentacji seniorskiej się znaleźć, a nagle okazuje się, że ktoś inny zajmuje ich miejsce bez przejścia takiej drogi. To może być deprymujące.

A nie jest to trochę tak, że boi się Pan iż Leon może zająć Pana miejsce, gdyż gra na tej samej pozycji?

Jestem człowiekiem, którego rodzice wychowali, aby walczyć i nie poddawać się. Jeżeli przegram w sportowej rywalizacji, a ma to pomóc naszej reprezentacji – to ustąpię miejsca lepszemu. Tylko ten ktoś musi udowodnić, że jest lepszy. Nie boję się rywalizacji z nikim.