mec. Łukasz Płaza: Karać czy wychowywać?

(fot. Łukasz Piecyk)

O przestępczości politycy mówią najchętniej i zazwyczaj to samo: kary w Polsce są zbyt łagodne. Przekrzykują się w propozycjach podwyższania kar, pod wpływem jednostkowych zdarzeń zapełniają kodeks kolejnymi zbrodniami, mnożąc prawne byty. A doświadczenia życiowe mówią coś zgoła odmiennego.

Na przykład wciąż funkcjonujące kolonie karne w Rosji i srogie wyroki nie wpływają na poprawę bezpieczeństwa Rosjan. Ich ojczyzna od lat nie może poprawić wyników np. w Global Peace Index i mieści się w tej samej „części tabeli”, co takie tuzy bezpieczeństwa jak Kongo, RPA czy kraje Ameryki Południowej. Czasami co odważniejszy mówca sejmowy podkreśli, że skuteczniejsza w zapobieganiu przestępstwom jest świadomość nieuchronności kary, dodając, że oczywiście najlepiej surowej. Niewątpliwie pewność poniesienia odpowiedzialności wpływa na człowieka, nim zdecyduje się na złamanie prawa.

A może można inaczej? Zerkając w rankingi bezpieczeństwa, widzimy, że w naszym regionie, ale i na świecie wśród regionów bezpiecznych prym wiedzie Skandynawia. Czy to z powodu „ekskluzywnych” więzień, którym nadziwić się nie mogą internauci? Czy chodzi o niskie kary? A może charakter Skandynawów?

Odpowiedź jest skomplikowana i wynika z odmiennej od naszej filozofii postrzegania prawa. Skandynawowie wierzą w praworządność i zrozumiałe prawo. A wobec przestępców – w resocjalizację z prawdziwego zdarzenia. Celem jest przywrócenie społeczeństwu obywatela, który nie będzie chciał wrócić na złą drogę i to nie ze strachu, a ze świadomego wyboru. I to przynosi efekt.

Zatem edukacja, praworządność i wyciągnięta pomocna dłoń jest lepsza niż katorga, wysokie mury czy lata izolacji.

Ale mówić o tym do kamer? To polityczne samobójstwo albo przynajmniej wyrok internetowej chłosty.