Martwy płód z osielskiego lasku

W Poznaniu w reklamówce. W Jeleniej Górze w ręczniku. W Złotowie w kratce ściekowej. W Osielsku w słoiku (fot. materiały prasowe)

Zgodnie z konstytucją każdy ma prawo do godnego pochówku. I prawie każdy z niego korzysta. Prawie 

 

Dzień był pogodny, słońce przebijało przez korony drzew. Koło południa oświetliło słoik z brunatną cieczą, który grzybiarz zauważył w krzakach.

 

Lubił ciszę lasu i grzybyZawsze znajdował ich dużo. Tego dnia znalazł jednak coś jeszcze: ten dziwny słoik.  

Odkręcił go, bo wydał mu się ciekawy. Wewnątrz pływały ludzkie szczątki. Płód miał kilka miesięcy. Fetor był nie do zniesienia. Zebrało mu się na wymioty. Drżącymi rękami wyjął komórkę i zadzwonił po policję.  

Podobne odkrycia zdarzają się często. Pracownik przepompowni czyści kratkę ściekową. Kierowca autobusu na końcowym przystanku znajduje w krzakach reklamówkę. Ktoś inny natyka się na ręcznik w parku na ławce…  


K
to, kiedy i dlaczego pozostawił w lesie słoik? Czy kobieta ma prawo zrobić z własnym płodem, co się jej podoba? Czy poroniony płód, zwłaszcza w najwcześniejszym stadium rozwoju, to już na tyle istota ludzka, że należy ją pochować? 
 


Pewna kobieta
 razem z kartą wypisu ze szpitala otrzymała pojemnik z martwym płodem. Zabrała go do domu i z braku lepszych pomysłów włożyła do zamrażarki. Przeznaczyła nań osobną półkę, którą starannie wysprzątała. Powiedziano jej, że ma dwa tygodnie czekać na wynik badania, co było przyczyną poronienia. Była przekonana, że dopiero wtedy będzie mogła zatroszczyć się o pogrzeb. Kiedy policja przypadkowo dowiedziała się, co trzyma w lodówce, rozpętało się piekło. 
 


To było kilka lat temu. 
Obecnie coś podobnego byłoby nie do pomyślenia. 
 


– Matka nie może dostać szczątków
 do ręki – mówi Krzysztof Skulimowski, kierownik prosektorium przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. – Wydajemy czasem szczątki 
poporonne, ale tylko do badań genetycznych. W innym przypadku nie jest to możliwe. Nawet jeśli rodzina nalega. 


Każdy płód trafia do bad
ania histopatologicznego. Celem jest potwierdzenie płci dziecka. Dopiero potem jest do dyspozycji rodziny. A ściślej do dyspozycji wyznaczonego przez nią zakładu pogrzebowego. 
 


O wszystkich tych zawiłościach prawnych kob
ieta jest obecnie informowana, jak tylko trafi do szpitala. 
 


– W przypadku martwo urodzonego dziecka po określeniu płci, bez względu na czas trwania ciąży, każda kobieta ma prawo do pochowania martwo urodzonego dziecka i zasiłku pogrzebowego, urlopu macierzyńskiego oraz uzyskania świadczeń – mówi 
Marek 
Maleńczyk, ordynator Klinicznego Oddziału Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. – Jeśli nie ma możliwości określenia płci martwo urodzonego dziecka, możliwe jest wykonanie na koszt własny badania genetycznego.  


Znana jest historia innej
 kobiety, która po poronieniu 
postanowiła sama pochować płód. W szpitalu jej pomysł wyśmiano. Ale uparła się, więc po wielu naleganiach, acz bardzo niechętnie, wydano jej wreszcie „materiał poronny”. Na pogrzeb poszła sama, bo rodzina uznała, że nie jest normalna. 
 


– Od około dwóch lat przepisy 
się zmieniły – dodaje Krzysztof Skulimowski. – Jeśli rodzina nalega, by dokonać pochówku, ma do tego prawo niezależnie od etapu ciąży. Czasami są to tylko ledwie wymazy, zupełne szczątki. To nie zawsze jest mały człowieczek. Dopiero od 12-15 tygodnia można rozpoznać główkę, rączki… Prawdopodobnie dlatego większość dzieci nie jest odbieranaCzekamy na decyzję rodziców pół roku. Po tym okresie dzieci te poddawane są kremacji i chowane w zbiorowej mogile na cmentarzuPogrzeb odbywa się na koszt gminy w obrządku katolickim. Dzieci te chowane są bezimiennie. Nie istnieje ich spis. Jest tylko lista zawierająca numery badań. Nikt nie wie, czyje dzieci tam pochowano. Wcześniej wrzucano te szczątki do drewnianych skrzyń razem z innymi resztkami pooperacyjnymi. Taką skrzynię zakopywano w ustronnym miejscu cmentarza.

 

Obecne działania są wynikiem ustawy, która określa, że z życiem mamy do czynienia od chwili poczęcia. Z człowiekiem.  


Niemożliwy jest dziś zatem
 scenariusz, który przed dwudziestu laty przytrafił się pewnej kobiecie ze Śląska. Poroniła i dowiedziała się, że dziecko, które nazwano „odpadem medycznym”, poszło do utylizacji. Usłyszała na koniec, że ksiądz i tak by „tego” nie pochował, więc powinna być wdzięczna, że ma problem z głowy. 
 


Dziś nie dokonuje się utylizacji, a księża mają obowiązek uczestniczyć w tzw. pokropku. 
 


Jeśli zatem chodzi o sprawę słoika z Osielska – jedna kwestia nie ulega wątpliwości:
 nie odbyło się to legalnie w szpitalu. Dlatego policja wszczęła natychmiast dochodzenie wyjaśniające. 
 


– Wykonano
 już sekcję zwłok – mówi Piotr Dunal, prokurator z Prokuratury Bydgoszcz-Północ. – Biegli stwierdzili, że płód miał 4-6 miesięcy. Nie byli jednak w stanie określić płci dziecka. Prokuratura zleciła również badania DNA. Wszczęto poszukiwania matki dziecka. 
 


Z formalnego punktu widzenia sprawa jest bardzo złożona. Matce mogą grozić najróżniejsze konsekwencje. Równie dobrze może się jednak okazać, że w niczym nie zawiniła. 
 


– Działania prokuratury mają przede wszystkim na celu ustalenie przebiegu zdarzeń – mówi mecenas Łukasz Płaza. –
 Matka może usłyszeć zarzuty dzieciobójstwa, udziału w nielegalnej aborcji lub zbezczeszczenia zwłok. Może się również okazać, że nastąpiło gwałtowne poronienie, a matka nie miała możliwości zatroszczenia się o ciążę, udając się do szpitala. Wówczas wszystkie wyliczone zarzuty tracą sens. Z wyjątkiem zbezczeszczenia. W Polsce to Konstytucja decyduje o ochronie zwłok, także martwego płodu i to bez względu na etap ciąży. Czy 4-, 6-miesięczny płód pozostawiony w lesie w słoiku wyczerpuje znamiona zbezczeszczenia? Kwestia jest wysoce uznaniowa i w dużej mierze zależeć będzie od oceny sądu. 
 


Dlaczego ciągle jeszcze dokonujemy podobnych znalezisk? Co kieruje tymi, którzy pozostawiają 
ludzkie szczątki w najróżniejszych miejscach? 
 


W obliczu śmie
rci wszyscy jesteśmy równi. W obliczu pochówku – bywa różnie.