Maksymilian Pawełczak – młody żużlowiec zastąpi Tomasza Golloba?

Czarny sport dla ośmioletniego Maksa jest wielką pasją. Czy rośnie nam następca Tomasza Golloba? (fot. nadesłane)

Zdał licencję i od razu wystartował w zawodach. Zakończył je spektakularnym drugim miejscem w kategorii SMYK, jadąc w Bud-Rem-Stal Otwartych Mistrzostwach Województwa Kujawsko-Pomorskiego Pit Country 2017 w Głażewie. Jak podkreśla trener młodego mieszkańca Gądecza, jest w nim potencjał, który za kilka lat zaowocować może wielkim sukcesem. 

Maksymilian Pawełczak na co dzień uczy się w trzeciej klasie Sportowej Szkoły Podstawowej nr 31 w Bydgoszczy. Już od najmłodszych lat pasjonował się piłką nożną. Zrezygnował z niej niedawno, na rzecz największej miłości – żużla. Miesiąc po ósmych urodzinach zdał licencję i na zawodach wsiadł na swój pierwszy miniżużlowy motocykl. Od czego się jednak zaczęło? 

– Pojechaliśmy na rodzinny piknik do Głażewa, miejsca, w którym istnieją cztery tory pit bike’ów, czyli dla niewielkich motocykli o stosunkowo dużej mocy – tłumaczy Violetta Pawełczak, mama chłopca. – To właśnie tam po raz pierwszy chwycił bakcyla. 

W sumie Głażewo odwiedził z rodzicami dwa razy. Niedługo po ostatniej wizycie otrzymał swój własny motocykl. 

– Jeździliśmy na treningi każdego dnia po szkole – śmieje się Krzysztof Pawełczak, tata Maksa. – W weekendy również nam nie odpuszczał. Po czasie wyszła inicjatywa spróbowania sił w miniżużlu. Zapisaliśmy go więc do szkółki Jacka Woźniaka. 

Dziś ośmiolatek łączy te dwie dyscypliny, trenując je na zmianę. W przydomowym garażu znajdują się cztery profesjonalne maszyny, w tym dwa motocykle żużlowe o pojemności 124 cm³ oraz kawasaki kx60. 

Do egzaminu na licencję pit bike podszedł, kiedy skończył osiem lat. Tuż po nim wziął udział w zawodach, zdobywając wysokie, drugie miejsce w swojej kategorii, a także w klasyfikacji generalnej dwudniowych zawodów. W trakcie jazdy na jego plecach już z oddali widać było numer 121, czyli datę urodzenia – 21 września – z dodaną z przodu jedynką. 

Zarówno w jego treningach, jak i w zawodach aktywnie uczestniczą także rodzice. 

– Praktycznie co weekend jesteśmy w innym miejscu Polski – podkreśla mama chłopca. – Cieszymy się, że Maks godzi naukę i sport. Wie, że edukacja jest na pierwszym miejscu. Sport to jego drugi świat. 

Po jednej z rywalizacji odbywającej się niedaleko Rybnika motocykl nadawał się do gruntownego przeglądu. 

– Do wymiany było wszystko, co się kręci – tłumaczy tata. – Zmieniać łożyska musieliśmy nawet w kolumnie kierowniczej. Doprowadzenie motocykla po zawodach do porządku wymaga od nas wiele pracy. 

W sobotę 11 listopada Maks wziął udział w pierwszych w Polsce zawodach na toruńskiej Motoarenie – w flat tracku, czyli żużlu amerykańskim, zdobywając drugie miejsce w swojej kategorii. Jak podkreślają jego rodzice, połączenie crossu z żużlem przypadło chłopakowi do gustu.  

Od przyszłego sezonu Maks prawdopodobnie rozpocznie treningi w Gdańsku, gdzie będzie mógł bardziej zaangażować się w motocross. 

– Jest to bardzo kosztowny sport – dodaje Krzysztof Pawełczak. – A nikt nie chce sponsorować tak młodych zawodników. Z pewnością jednak z tego nie zrezygnujemy, bo motory są dla Maksa całym światem. 

Podkreśla to także trener, który trenuje z ośmiolatkiem z Gądecza. 

– Maks jest zdyscyplinowany i wie, czego chce – mówi Jacek Woźniak, trener BTŻ Polonii Bydgoszcz. – Widać potencjał, możliwości i talent. Trzeba więc go szlifować, a z pewnością w przyszłości wyjdzie z niego prawdziwy diament.