Łukasz Pacek nie utonął, ale został zabity? Tak twierdzi jego rodzina

Windows 10 Professional Key Nein ich besaß schon immer einen Windows 7 Profesdional Key. Ich meinte ich habe zum Release Windows 10 Pro mit der „Upgrade”-Funktion installiert Wyszedł z domu w spodniach dresowych, granatowym swetrze i kurtce. Udał się na biwak ze znajomymi na plażę w Pieckach. W takim też stroju Łukasz Pacek został wyłowiony z szuwar Jeziora Jezuickiego 19 czerwca br. Impreza nad wodą odbyła się kilka dni wcześniej w nocy z soboty na niedzielę. Pod koniec zabawy oznajmił, że na niego już czas. Nikt nie zrozumiałby tych słów dosłownie, gdyby nie to, że żywot chłopaka faktycznie dobiegł końca. Poszukiwało go przeszło 60 osób. Z pewnością miał więcej przyjaciół, niż wrogów, a jednak bliscy sądzą, że ktoś musiał przyczynić się do jego utonięcia.

Woda dostaje się do płuc. Następnie do układu krążenia. Naturalną reakcją jest wstrzymanie oddechu. W pewnym momencie stężenie dwutlenku węgla jest tak wysokie, że człowiek zaczyna mimowolnie wykonywać wdech i wydech. Tak dzieje się, gdy w chwili zanurzenia tonący jest jeszcze przytomny. Czy tak było w przypadku Łukasza Packa? Jego wujek sceptycznie podchodzi do określania zdarzenia zwykłym wypadkiem…

– Postanowiłem, że zamiast rozpaczania, poznam prawdę, tym bardziej, że organom ścigania zajmuje to zbyt wiele czasu – wskazuje Tomasz, krewny Łukasza, który podjął się śledztwa na własną rękę. – Nie zamierzam zdradzać jeszcze żadnych szczegółów, ale z informacji, jakie zdobyłem wynika, że w śmierć Łukasza mogą być zamieszane osoby trzecie.

Tego samego nie wyklucza prokuratura. Obecnie trwa śledztwo wyjaśniające okoliczności zdarzenia.

– 24 czerwca została wykonana sekcja zwłok topielca, którego tożsamość potwierdziła rodzina. To był Łukasz Pacek – przyznaje Leon Bojarski prokurator Prokuratury Bydgoszcz-Południe. – Aby potwierdzić lub odrzucić podejrzenie o udział w jego śmierci osób trzecich, musimy poczekać na wyniki.

Wątpliwości budzi posiniaczone ciało topielca, jednakże objaw ten może być mylony z plamami opadowymi krwi. Poza tym naturalnym jest fakt, że nurt wody obija o dno i brzeg zanurzone w wodzie obiekty. Według relacji turystów, którzy natknęli się na zwłoki, ciało Łukasza z daleka wyglądało jak dryfująca kłoda.

– Topielców miałem okazję widzieć już wiele razy, ale za każdym razem obraz ten wywołuje poruszenie – przyznaje Józef Noske, naczelnik OSP Brzoza, jednostki która brała udział w wyławianiu ciała. – Zwłoki były zachowane w dość dobrym stanie, co pozwoliło na łatwiejszą identyfikację. Chłopak miał na sobie takie samo ubranie jak to, w jakim wyszedł z domu, a oczy… niedomknięte.

Czy przed śmiercią widziały napastnika? Rodzina Łukasza Packa jest w szoku. Jego matka nie wychodzi z domu. Straciła ukochane dziecko. Takie spokojne, radzące sobie w szkole. Rodzic nigdy nie wie wszystkiego o swoim wychowanku, choć myśli, że jest inaczej, ale w przypadku 19-latka z Brzozy, opinię o jego przyjaznej i stonowanej naturze podzielają znajomi oraz nauczyciele z Technikum Elektronicznego w Bydgoszczy.

– W zeszłym roku miałem okazję uczyć Łukasza. Radził sobie dobrze, choć do orłów też nie należał, ale co by o nim nie powiedzieć, był młodzieńcem trzymającym się z dala od kłopotów, sympatycznym, życzliwym – mówi Roman Wojciechowski, dyrektor placówki, do której uczęszczał zmarły 19-latek. – O tragedii dowiedziałem się od swoich uczniów, choć żaden z nich nie brał udziału w biwaku. Mamy teraz okres egzaminów zawodowych. Każdy, kto znał Łukasza chodzi struty. Musiałem wynająć psychologa.

W tym roku policja notuje o wiele więcej ofiar utonięcia. Od 1 kwietnia do 26 czerwca w ten sposób zginęło w Polsce aż 138 osób. W samym czerwcu było 56 przypadków, a przecież wakacje dopiero się zaczęły. Łukasz Pacek kwalifikuje się jako jeden z nich. Pocieszającym jest fakt, iż od roku 2003, kiedy padł niechlubny rekord 660 ofiar utonięcia, ilość sukcesywnie maleje.

– Nie rozumiem, dlaczego tego typu sytuacje mają wciąż miejsce, mimo, że w placówkach takich jak nasza prowadzone są zajęcia prewencyjne określające zasady bezpiecznego korzystania z kąpielisk. Śmierć Łukasza nie powinna się wydarzyć – żali się Roman Wojciechowski.

19-latek był oczkiem w głowie wujka. W pierwszej chwili nie potrafił zaakceptować wiadomości o śmierci bliskiego. Wypierał ten fakt. Gdy sytuacja nie pozostawiała złudzeń, rozpoczął pogoń za prawdą o przyczynach tragedii. Wielu pokłada w Tomaszu większą nadzieję niż w śledztwie prowadzonym przez wymiar sprawiedliwości.