Kabaczek-gigant wyrósł w Sicienku

Fot. nadesłane

W 2008 r. do Księgi Rekordów Guinnessa trafił kabaczek ważący ponad 51 kg. Podobne zapisy mają również dynia, cukinia i batat. Warzyw-gigantów jest jednak więcej. A szukać nie trzeba daleko. W Sicienku, na działce rodziny Zawaryńskich, urósł prawie metrowy kabaczek.

Na początku Dariusz Zawaryński usiłował wyhodować okazałą dynię. Później próbował z arbuzem. Udało się za trzecim razem, zupełnie przypadkiem.

– Kabaczek jest nie tylko dorodny, ale przede wszystkim zdrowy, ponieważ nie stosuję żadnych nawozów sztucznych – podkreśla hodowca. – Systematycznie też użyźniam glebę kompostem.
Prawdopodobnie to, plus odpowiednie warunki atmosferyczne i wilgoć, wspomogło wzrost warzywa, bo – jak podkreśla gospodarz – większej filozofii w tym nie ma.

Kabaczek wyhodowany w Sicienku waży blisko 29 kg i mierzy 98 cm. I choć jego wielkością rodzina nie była zaskoczona, to wszystkich zadziwiła jego waga. Uprawiając takie warzywa, nie da się dokładnie przewidzieć, ile które osiągnie wielkości czy masy. Tabele pomiarowe w naszym kapryśnym klimacie egzaminu nie zdają. Oficjalne mierzenie odbyło się na działce tuż po zerwaniu – w sobotę 21 października. A co się z kabaczkiem teraz stanie?

– Przyszła jesień, więc prawdopodobnie trafi na stół w typowym dla tej pory roku leczo – dodaje Dariusz Zawaryński. – We wnętrzu warzywa jest mało nasion, dużo zaś miąższu. Zobaczymy jednak, jak będzie smakowało.

Początkowo kabaczek miał być atrakcją gminnych dożynek. Jednak z powodu klęski żywiołowej, która nawiedziła w sierpniu region, impreza się nie odbyła. Warzywo, zamiast trafić na stół, dalej więc rosło.

Obecnie ziemia w ogrodzie państwa Zawaryńskich przygotowywana jest na zimę i kolejne wiosenne nasadzenia. A co pojawi się w następnym sezonie?

– Z pewnością w dalszym ciągu będę próbował uprawiać dynie – podkreśla właściciel gigantycznego warzywa. – Tak z czystej ciekawości, czy mi się uda. W przeszłości próbowałem wyhodować arbuzy. Dwie sztuki osiągnęły wielkość piłki ręcznej, lecz wszystkie były dojrzałe.

Jak podsumowuje gospodarz, każde osiągnięcie poza statystyczną normą cieszy. I, wciąż hodując dla własnej satysfakcji, nie zamierza w tych kwestiach z nikim konkurować.