Czyściej, dużo czyściej. Jak w gminach funkcjonuje dziś segregacja śmieci?

Nowelizacja tzw. ustawy śmieciowej obchodziła 1 lipca swoje czwarte urodziny. Kilka lat to dość czasu, by się przekonać, jak teoria sprawdza się w praktyce. Zdania włodarzy gmin powiatu bydgoskiego są zgodne: generalnie ustawa działa

Cztery lata temu nie wszyscy byli zachwyceni pomysłem segregowania śmieci. Tych, którzy robili to od dawna, przekonywać nie było trzeba. Ustawa skierowana była raczej do tych, którym z ekologią nie było po drodze. Odtąd segregować muszą wszyscy. Czy jednak to robią?  

Jakkolwiek panuje powszechna zgoda co do tego, że ustawa sprawdza się w praktyce, że zasadniczo jest o wiele czyściej, to ciągle pobrzmiewają głosy, że na „ostateczne rozwiązanie kwestii śmieciowej” trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Jak długo? Być może nawet jedno, dwa pokolenia.  

– Uważam, że ustawa działa nieźle, choć dla nas nie jest niczym nowym – mówi burmistrz Solca Kujawskiego Teresa Substyk. – Od 2006 r. prowadziliśmy w Solcu segregację śmieci, więc nasi mieszkańcy mają zakorzenioną świadomość ekologiczną od dawna. Ciągle jednak mam wrażenie, że ustawa w praktyce wymaga kilku usprawnień. Bo jak wytłumaczyć fakt, że ciągle powstają dzikie wysypiska? Przecież ludzie i tak płacą, bo mają tę opłatę dodaną do czynszu. Mogą odpady zielone (trawę, liście) wystawiać przed domy. Wiedzą o harmonogramach wywozów. Jest o wiele lepiej, ale problem dzikich wysypisk nie zniknął. Potrzebujemy większej edukacji najmłodszych. I czasu.  

W istocie wydaje się, że problem dzikich wysypisk ciągle jest palący. Czy prócz oczekiwania na kolejne pokolenia jest na to jakaś konstruktywna rada?  

– Myślę, że rozwiązaniem jest monitoring – dodaje burmistrz Solca. – Problem w tym, że nie wszędzie da się go zamontować. Jest to jednak skuteczna metoda ścigania tych, którzy śmiecą. Warto przy jej okazji podkreślić, że takie dzikie wysypiska należy likwidować w zarodku, ponieważ jak tylko coś takiego powstanie, to inni natychmiast zaczynają dokładać swoje śmieci i rozrasta się to w tempie zastraszającym.  

Drugim, poza dzikimi wysypiskami, palącym problemem są kwestie ściągalności opłat z tych, którzy płacić nie mają zamiaru. Wiele osób nie uiszcza dotąd opłat, twierdząc, że w ogóle nie produkuje śmieci (w rzeczywistości najczęściej są one palone w piecach).  

– Ustawa się sprawdza, owszem, poziomy recyklingu wzrosły i porządek jest większy – mówi Radosław Ciechacki, wójt gminy Dąbrowa Chełmińska. – Istnieją jednak poważne problemy ze składką, rozliczeniami, zaległościami, ogólnie z kwestiami windykacyjnymi. Muszę powiedzieć, że obecnie zaległości w gminie Dąbrowa Chełmińska wynoszą już ponad 110 tys. zł. A zatem problem nie należy do marginalnych. Uważam, że tę kwestię należałoby poprawić przede wszystkim: ściągalności opłat. Wiele spraw jest umarzanych ze względu na brak dochodów poszczególnych podmiotów. Być może należałoby się zastanowić nad egzekwowaniem długów z ruchomości lub nieruchomości.  

Innym mankamentem ustawy, który szczególnie doskwiera na przykład mieszkańcom Osielska, jest jej nieprecyzyjność. Dotyczy to zwłaszcza terenów niezamieszkałych, takich jak ogródki działkowe.  

– Specyfika naszej gminy polega na tym, że jest to gmina przejezdna – mówi Marzena Alińska, kierownik Referatu Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Osielsko. – Leży na trasie z Bydgoszczy do Koronowa. Sądzi się dość powszechnie, że za dzikie wysypiska w naszej gminie odpowiedzialni są właśnie obcy, turyści. Zupełnie inną kwestią są ogródki działkowe.  

Mamy 16 kompleksów ogrodów rodzinnych. Ich ustawa nie objęła, tak samo jak nie objęła terenów niezamieszkałych. Ci mieszkańcy powinni umowy podpisywać indywidualnie, a z tym różnie bywa. Ogólnie jednak, poza tymi niedogodnościami, w wyniku wprowadzenia ustawy w gminie jest znacznie czyściej. To nas cieszy.  

Z problemem „śmiecących wczasowiczów” borykają się również mieszkańcy gminy prawdziwie turystycznej – Koronowa.  

– Najtrudniej jest z ludnością napływową – mówi Jerzy Michalski, kierownik Wydziału Rolnictwa, Ochrony Środowiska, Gospodarki Gruntami i Gospodarki Komunalnej w Koronowie. – Mamy naprawdę wielu letników i myślę, że w zasadniczej mierze to oni odpowiedzialni są za dzikie wysypiska. Tego samego zdania są też mieszkańcy, którzy uiszczają opłaty i nie mają żadnego powodu, by wyrzucać śmieci do lasów. Domki letniskowe nie są nigdzie rejestrowane. Stąd trudno od ich właścicieli cokolwiek wyegzekwować.  

Wygląda więc na to, że generalnie jest lepiej, dużo lepiej, ale ciągle diabeł siedzi w szczegółach. Z tych względów do ustawy dołączane są coraz to nowe regulacje. 1 lipca weszło w życie rozporządzenie w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania odpadów. Ma ono na celu jeszcze precyzyjniejsze ujednolicenie systemu. Ostatecznie zunifikowano kolory pojemników i worków. I tak zastrzeżono kolory: brązowy – bioodpady, niebieski – papier, żółty – metale i tworzywa, zielony – szkło. Na dostosowanie się do tego systemu przewidziano okres 5 lat. Wydaje się, że jest to kolejny krok zmierzający w stronę osiągnięcia standardów europejskich, do których ciągle nam jeszcze daleko.  

Reasumując: jest czyściej, dużo czyściej. A będzie perfekcyjnie. Co najmniej tak jak w Niemczech czy Holandii. To tylko kwestia czasu. Pytanie tylko: jak długiego?