Co dalej z komunikacją gminną i międzygminną w powiecie bydgoskim?

Fot. Łukasz Piecyk

Termin „wykluczenie cyfrowe” znany jest dziś prawie wszystkim. Nikt jednak nie podkreśla wagi problemu wykluczenia transportowego. Likwidowane linie autobusowe, zmiany w rozkładach jazdy i trudności z dotarciem do miast oraz szkół to problem wagi ogólnopolskiej. Czy siódma nowelizacja ustawy zrewolucjonizuje transport zbiorowy?

Rano mieszkańcy gminy Zławieś Wielka pokonują od trzech do pięciu kilometrów, by dotrzeć do najbliższego czynnego przystanku autobusowego. Uczniów podwożą rodzice, wielu dorosłych zaś łapie „stopa”. Z drogą powrotną jest gorzej. Spóźnieni na jeden autobus, czekają nawet dwie godziny na przyjazd kolejnego. Czy nowelizacja ustawy poprawi jakość życia pasażerów?

Problemów z komunikacją miejską nie ma z reguły tylko w większych metropoliach. Kłopoty pojawiają się już poza granicami miast, w organizacji przewozów na poziomie gminnym, międzygminnym i powiatowym. Od kilku tygodni mieszkańcy regionu głośno mówią o swoim niezadowoleniu z powodu wygaszania połączeń autobusowych z Chełmnem i Toruniem, dzięki którym docierali do pracy, szkół czy ośrodków zdrowia. Nowelizacja ustawy o transporcie zbiorowym nakłada na samorządy obowiązek stworzenia połączeń. Będą musiały najpierw opracować, a następnie wdrożyć i sfinansować funkcjonowanie na swoim terenie komunikacji.

– Należy zadać sobie pytanie, co plan transportowy będzie zawierał – podkreślił w rozmowie w radiu TOK FM dr Michał Beim, ekspert ds. transportu z Instytutu Sobieskiego. – Część samorządów może powiedzieć, że oni transportu u siebie nie przewidują, pozostali zaś zaakceptują zmiany.

Kto jednak miałby wyłożyć środki na to przedsięwzięcie?

– W praktyce nie ma możliwości, by gmina sama finansowała ten transport – podkreśla Radosław Ciechacki, wójt gminy Dąbrowa Chełmińska. – W grę wchodzi tylko współpraca z samorządem powiatu lub województwa. Jako gmina nie jesteśmy miejscem docelowym podróży. Te odbywają się z Bydgoszczy do Chełmna, Torunia i Świecia. U nas dowozimy tylko i wyłącznie autobusami dzieci do szkół. Z tych przejazdów nie korzystają mieszkańcy. Widzimy też, że niewiele osób chce korzystać z komunikacji publicznej, wprowadzenie jej w ogóle nam się nie opłaca. PKS Bydgoszczy już wycofuje kilka kursów z terenu gminy.

Czy dla pozostałych gmin obowiązkowe sporządzenie planu transportowego i jego wdrożenie okaże się problemem? Samorządy na realizację tego zadania środków po prostu nie mają.

Brak możliwości dojazdu wyklucza część mieszkańców z życia społecznego i zawodowego. Nie mając samochodu, statystyczny mieszkaniec siedzi w domu, nie zarabia, a co za tym idzie, nie podnosi swoich kwalifikacji na rynku pracy i korzysta ze świadczeń socjalnych.

Problem transportu zaczyna się już na poziomie powiatu. Jak podkreślają eksperci z branży logistycznej, nad obecnym stanem przewozów nikt nie ma większej kontroli. Dopiero zorganizowanie przetargu i organizacja transportu przez samorządy wprowadziłyby w tej kwestii ład i pewną odpowiedzialność polityczną.

– Procedowana nowelizacja daje szansę na przerwanie postępującego procesu wykluczenia transportowego, likwidację białych plam na mapie transportu publicznego, a także poprawę jakości i bezpieczeństwa przewozów – podkreśla Joanna Parzniewska, rzeczniczka prasowa spółki Arriva. - W obecnym stanie prawnym prowadzenie rentownej działalności przewozowej jest dużym wyzwaniem. Dziś na liniach o wysokim obciążeniu funkcjonuje często nieuczciwa konkurencja, a linie o niewielkiej frekwencji są likwidowane lub trzeba do nich dopłacać.

Najważniejszą proponowaną zmianą jest regulacja rynku. Usługi przewozu będą realizować tylko operatorzy wyłonieni w postępowaniu przetargowym, wykonując usługę na podstawie umowy z samorządem, który będzie zadanie w całości finansował.

Świadczenie usług komercyjnych będzie możliwe tylko w przewozach międzywojewódzkich – przekraczających granice kujawsko-pomorskiego.

Dobrym rozwiązaniem byłoby umożliwienie współpracy transportowej na szczeblu powiatu lub województwa. Samorządy dysponują większymi środkami finansowymi, co wpłynąć może na zwiększenie liczby połączeń pasażerskich.

– W nowelizacji nie zmieniło się niestety podejście do finansowania regionalnego transportu autobusowego – opiera się na dotychczasowym założeniu, że transport publiczny można sfinansować wyłącznie z opłat wnoszonych przez pasażerów i refundacji ulg ustawowych – dodaje Joanna Parzniewska. – Takie rozwiązanie może być przeszkodą w realizacji pozytywnych zmian, jakie wprowadza projekt.

Te zaś są konieczne i to szybko, by zapobiec wygaszaniu wielu linii, powstawaniu na mapie białych plam transportowych czy alienowaniu od transportu mniejszych społeczności lokalnych.