Beata Mikołajczyk: Chcę stworzyć nową historię


O najważniejszej imprezie czterolecia, brakującym złotym medalu, życiowej formie i startach w Brazylii, z mieszkanką Białych Błot i reprezentantką Polski w kajakarstwie na Igrzyska Olimpijskie w Rio De Janeiro – Beatą Mikołajczyk, rozmawiał Karol Żebrowski.

– Zacznę od, wydaje mi się, najważniejszej rzeczy dla sportowca. Jak Pani zdrowie?

– Moje zdrowie – odpukać – ma się bardzo dobrze. Kolano jak nowe, więc nie narzekam. Kostka i palec u nogi również. W tym roku ominęły mnie też poważniejsze przeziębienia.

– Nie sposób pytać dalej o coś innego niż Igrzyska w Rio. Dla Pani to już trzecie takie wydarzenie. Czuje się Pani weteranką tej imprezy?

– Weteranką? To może powiedzieć ktoś kto jedzie piąty czy szósty raz. Tacy zawodnicy się zdarzają.

– Mimo wszystko to najważniejsza impreza czterolecia czyli odstęp czasowy jest spory.

– Ja podchodzę do Igrzysk Olimpijskich w takim sam sposób jak do każdych innych zawodów. Wydają się mi nawet łatwiejsze, bo startuje mniej zawodników. Są różnice owszem np.: startujemy na ośmiu torach, a nie na dziewięciu jak podczas mistrzostw świata. Myślę, że jedynym aspektem, który wyróżnia Igrzyska jest prestiż i sława. O złotych medalistach tej imprezy nikt nie zapomina, zostają zapamiętani na zawsze.

– Właśnie tylko tego złota brakuje w Pani osiągnięciach.

– Każdy sportowiec marzy, myśli i trenuje z myślą o złotym medalu olimpijskim. Zdobywa go niewielu. Czy mi to będzie dane, tego nie wiem. Staram się robić wszystko aby tak było. Jeżeli któraś z rywalek okaże się szybsza uchylę czoła i pogratuluję.

– Złoto byłoby ukoronowaniem Pani kariery?

– Kariera to duże słowo. Taki medal na pewno byłby bardzo cenny, a właściwie najcenniejszy w moim dorobku. Co dalej? Tego sama nie wiem. Nie chce składać żadnych deklaracji odnośnie kontynuacji mojej kajakarskiej przygody. Wynik nie będzie miał na to wpływu. Najpierw porozmawiam ze sobą jako ze sportowcem i z kobietą, potem z trenerem i doktorem. Wtedy podejmę decyzję. Na wszystko przyjdzie czas. Teraz najważniejsze są Igrzyska i to na nich się skupiam.

– Wspominała Pani w innych rozmowach o swojej życiowej formie. Nie przyszła ona za szybko?

– Mówiąc życiowa forma, mam na myśli moment, w którym się znajduję i porównuję go do analogicznego momentu w poprzednich latach. Forma więc nie przyszła za wcześnie, ona cały czas się rozwija i rośnie. Sądzę, że podczas startu w Igrzyskach będę wyśmienicie przygotowana. Oby tylko rywalki były słabsze.

– Wystartuje Pani w dwójce i czwórce na 500 metrów. Czy nastawia się Pani na któryś z występów?

– Każdy dzień i każdy trening jest po to, aby jak najlepiej zaprezentować się na Igrzyskach. Nastawiam się więc na każdy bieg, w którym wystartuję.

– Dwa medale olimpijskie, jakie ma Pani w swojej kolekcji, były zdobyte w dwójce. To ma teraz jakieś znaczenie?

– Nie, to już historia. Teraz chcę tworzyć nową.

– W obu zespołach będzie Pani najbardziej doświadczoną kajakarką. Ma Pani jakieś specjalne rady dla młodszych koleżanek?

– Aż taka różnica wieku między nami nie jest! (śmiech) Rok czy dwa lata to prawie nic. Jedynie Karolina (Naja – przyp.red.) jest młodsza o pięć lat. Specjalnych rad nie mam. Znamy się bardzo długo i za nami już wiele wspólnych startów. Cała grupa jest dla siebie podporą – włącznie z trenerem, fizjoterapeutą i doktorem.

– Zakończę tradycyjnie. Co chciałaby Pani przekazać polskim kibicom, którzy będą obserwować występy naszych reprezentantów Rio?

– Polskim kibicom życzę dużej wytrwałości i cierpliwości w dopingowaniu swoich rodaków przez cały okres trwania Igrzysk Olimpijskich. To dla nas sportowców duże wyzwanie i przypuszczam że w przypadku kibiców jest podobnie.