Banknoty z całego świata

Pierwszy banknot podarowała Adrianowi babcia. Nikt wtedy nie miał pojęcia, że chwytając PRL-owski nominał uruchomi w sobie wielką pasję, w którą wciągnie po kolei tatę i narzeczoną.

– Kolejnych banknotów poszukiwałem w kantorach i na aukcjach internetowych – mówi Adrian Dominiak, współwłaściciel kolekcji. – Zaczynałem od zakupu tych po złotówce. Do domu przywoziłem je z różnych wycieczek – tych zagranicznych oraz w Polsce. W Krakowie zdobyłem banknot węgierski i japoński.

Dziś w albumie obejrzeć można obecne nominały polskie, euro, a także stare niemieckie, francuskie, a nawet jeden sprowadzony specjalnie z Chin.

– Banknot z Tybetu kupiliśmy na portalu aukcyjnym e-bay za dolary – dodaje Paulina Ziółkowska, narzeczona Adriana, współwłaścicielka kolekcji. – Pochodzi on z 1953 roku, czyli sprzed okupacji. Widoczna jest na nim pieczęć rządu tybetańskiego. Ciekawostką jest to, że wykonany został ręcznie z trującego papieru. Na chwilę obecną jest to dla nas najcenniejszy przedmiot.

W albumie 19-latków znajdują się prawie wszystkie waluty płatnicze świata. Jak mówią, brakuje im tylko banknotów z sześciu krajów. Choć to nie przeszkadza w stwierdzeniu, iż kolekcja jest imponująca.

– Jednym z najciekawszych i największych banknotów w naszym zbiorze jest pochodzący z około 1909 roku banknot Rosji Carskiej – dodają nastolatkowie. – Najstarszy przedmiot naszej kolekcji pochodzi z 1792 roku, z okresu rewolucji francuskiej, najnowszym jest banknot polimerowy ze stycznia 2015 roku.

Każdy banknot poprzez swój wygląd ukazuje historię kraju i jego mieszkańców. Wielu kolekcjonerów zbiera je aby tylko i wyłącznie je mieć, nie interesuje ich ani przeszłość, ani opowieść, którą przekazuje każdy kolorowy prostokąt.

– Adrian o banknotach opowiadać potrafi godzinami – mówi Paulina. – Parą jesteśmy od ponad 2 lat. Na samym początku trochę mnie tym zanudzał. Dziś wspólnie dzielimy tę pasję. Od roku prowadzimy także skup, głównie po to, aby uzupełnić kolekcję. Dużo osób nawet nie wie, co ma schowane na strychu lub w szufladzie. Często do nas dzwonią i się dopytują.

Ogromna wiedza, oparta o fachową literaturę, pozwala młodym bydgoszczaninom prowadzić skup banknotów „Kolekt” nie tylko w powiecie bydgoskim, ale także w całej Polsce. I jak sami mówią, paradoksalnie nie są ważne tu pieniądze, bo dla nich tego nie robią. Pasja jest tu na pierwszym miejscu.

Specjalnie dla nastolatków stworzony został program, dzięki któremu można katalogować zbiory. Niemożliwe jest zebranie wszystkich banknotów świata. Jeżeli jednak zdarzy się bardzo wartościowy egzemplarz, warto zainwestować trochę pieniędzy. Te cenne kosztować mogą nawet 20 tysięcy złotych.

Pieniądze sprowadzane z całego świata stają się całym światem dla dwójki nastolatków. Dzieląc pasję uczą się historii, a także biznesu. Bo to od nich dowiedzieć się można, że polski banknot

dziesięciozłotowy z 2012 roku, zachowany w idealnym stanie, dziś można sprzedać za czternaście złotych. I jak tu nie kochać matematyki, gdy dziesięć równa się czternaście?