Anna Tobolewska wicemistrzynią Polski juniorek

Fot. Facebook ULKS Zryw Dobrcz

Choć samej łuczniczce ciężko jest policzyć wszystkie krążki przywiezione z mistrzostw Polski, to ten na pewno zajmie wyjątkowe miejsce na półce z trofeami. Teraz czas, aby Ania podbiła Europę!  
 
Ostatni rok nie był dla Ani najłatwiejszy. Zawodniczka zmagała się z kontuzją ręki, po konsultacjach z koreańskim trenerem zdecydowała się na zmiany w swojej technice, a do tego doszedł stres związany z egzaminem maturalnym.  

– Odbiło się to na mojej dyspozycji i trochę samopoczuciu – przyznaje Ania Tobolewska. – To ciężki okres 
gdy trenujesz, a mimo tego nie widzisz efektów.  

Humory przed wyjazdem na mistrzostwa Polski do Zamościa nie były więc zbyt optymistyczne. Medal, który Ania praktycznie co roku przywozi do Dobrcza z mistrzostw, wydawał się być odległą kwestią.
 

– Postanowiłam działać – mówi reprezentantka ULKS
-u Zryw Dobrcz. – Tuż przed samymi zawodami zdecydowałam się pomalować włosy. Zmieniło się także moje nastawienie. Nie skupiałam się tylko na strzelaniu, ale też na tym, co jest wokół mnie. Więcej luzu i dużo uśmiechu – na to postawiłam.  

Jak się
 później okazało, był to strzał w dziesiątkę. Już pierwszego dnia mistrzostw Ania z wynikiem 576 (286+290) ustanowiła swój nowy rekord życiowy na 2×18 m.  

– Zupełnie się tego nie spodziewałam – twierdzi. – Wyczytywano moje nazwisko jako prowadzącej w stawce, co
 było stresujące, ale nie zmieniałam swojego nastawienia i z uśmiechem na ustach strzelałam dalej.  

Ostatecznie Ania zakończyła zawody na drugim miejscu, co oznaczało tytuł wicemistrzyni Polski juniorek.
  

– Myślę, że ten medal umocni mnie – mówi Ania Tobolewska. –
 Znów mam radość z robienia tego, co kocham. Jeżeli ta satysfakcja będzie, to nie mam obawy o kolejne starty.  

Dla Ani sezon właściwie się dopiero rozpoczyna. Aktualnie reprezentantka ULKS
-u Zryw Dobrcz przebywa we Lwowie, gdzie bierze udział w zawodach międzynarodowych. Łuczniczka na pewno będzie chciała się na nich zaprezentować z dobrej strony, gdyż mogą mieć one znaczenie przy powołaniach do reprezentacji Polski na najważniejszą imprezę tego sezonu – mistrzostwa Europy w Grecji. Czy zawodniczka z Dobrcza również i tam będzie miała powody do zadowolenia? Gorąco w to wierzymy.