Andrzej Gross: Przywiązanie do demokracji

(fot. Łukasz Piecyk)

Serfując w internecie, przeczytałem wyniki badania opinii publicznej nt. oglądalności TVP (TV narodowej). I ze zdziwieniem dowiedziałem się, iż nastąpił spadek oglądalności TVP w bastionie PiS-u, m.in. w województwie podkarpackim, lubelskim.

Jak to zjawisko odczytać? Odpowiedź wydaje się oczywista. Otóż telewidzowie zaczęli mieć wątpliwości co do treści prezentowanych wiadomości. Więc przełączali swoje telewizory na inne kanały, aby weryfikować kierowany do nich przekaz. Widocznie obywatele – jakkolwiek przychylni TVP – doszli do wniosku, iż została przekroczona pewna granica wiarygodności serwowanych przez TVP ocen, faktów i informacji.

Ale na pierwszy plan wysuwa się wielka batalia – Sąd Najwyższy i cały system sądownictwa w Polsce. Towarzyszą temu ogromne emocje. W debacie chyba po raz pierwszy widać, jak zmieniają się znaczenia słów. Kłamstwo miesza się z prawdą. Nagle okazuje się, że dotychczas obowiązujące prawo – np. Konstytucję – można dowolnie interpretować i zmieniać ustawami. Rodzi to wielki chaos i dezorientację. Autorytety są niszczone i kontestowane. Agresja i wielkie napięcie, inwektywy, kłótnie i zaklinanie rzeczywistości dzielą społeczeństwo.

Gdy ogląda się obrady Sejmu, słucha przekazów informacyjnych, wyłania się mglisty, zagmatwany obraz przedstawiany przez obóz rządzący. Przebija się z niego potrzeba zmian i poprawy funkcjonowania sądów, oddania ich obywatelom. W argumentacji eksponuje się m.in. przypadek kradzieży przez sędziego pendriva, kiełbasy czy spodni w supermarkecie.

Zastanawiam się, do kogo kierowane są takie argumenty? Nie słyszałem zaś, co konkretnego dla obywateli rządzący proponują w zmienianych przepisach, aby sądy funkcjonowały lepiej niż obecne. W tym zakresie brakuje odpowiedzi. Wydaje się, iż nie chodzi tutaj o „pendrivy czy kiełbasę”. Obywatele z pewnością odgadną ten rebus. Takie manipulowanie społeczeństwem odniesie taki sam skutek jak sprawa oglądalności TVP.

Ludzie wychodząc na ulice, odczytali prawdziwe intencje autorów ustawy o „likwidacji” Sądu Najwyższego. Sądzę, iż nikt nie kwestionuje potrzeby usprawnienia sądownictwa, ale gwałtowne manifestacje są dezaprobatą dla rzeczywistej likwidacji trójpodziału władzy. W tym dramatycznym okresie widać też pozytywne zjawiska. Od czasu uchwalenia Konstytucji – podstawy ładu demokratycznego – nigdy dotąd nie mówiono tak dużo o ustawie zasadniczej. Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że 2017 rok okazał się wielkim doświadczeniem wzrostu świadomości Polek i Polaków, jak ogromne znaczenie dla każdego obywatela ma prawo, wykładnia Sądu Najwyższego i Konstytucja RP.

Manifestacje w Warszawie i innych miastach pokazują zaangażowanie młodych i starszych w obronie Konstytucji RP, demokracji i wolności.

Zastanawiając się nad autorytetem, którego słowa mógłbym przywołać, na myśl przychodzi postać niekwestionowana. Św. Jan Paweł II w encyklice „Centesimus Annus” poświęcił jeden rozdział na państwo i kulturę. Stwierdził w niej, iż „najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola ludzi”